KSIĄŻKI 

Obelisk kładzie się cieniem – poważny zwrot w serii o Flawii de Luce [recenzja]

Flawia de Luce jest bohaterką cyklu powieści detektywistycznych dla dzieci. Każdy kolejny tom zachwycał zagadką i stylem, każdy też delikatnie przypominał, że rodzinę de Luce czekają wielkie kłopoty. Finał tomu piątego nie zostawiał złudzeń. Cóż więc przyniósł kolejny?

Niezwykłość cyklu o jedenastoletniej detektyw rozmiłowanej w chemii i naukach ścisłych polega na tym, że choć kierowana jest do młodzieży, to nie daje nikomu taryfy ulgowej i jest równie chętnie czytana przez dorosłych. Styl nawiązujący do najlepszych dzieł z gatunku plus oryginalne zagadki sprawia, że każdy kolejny tom przyciąga uwagę i nie schodzi poniżej wysokiego poziomu. Przede wszystkim jednak brak owej taryfy odznacza się tym, że choć seria pozbawiona jest przemocy czy scen drastycznych, to nie unika tematu śmierci, nawet tej najstraszniejszej – dziecięcej. Tym samym ci, którzy napełnili swoje serca nadzieją widząc ostatnie akapity tomu piątego, muszą się nastawić na solidny cios. A będzie to dopiero jeden z pierwszych, jakie przynosi „Obelisk kładzie się cieniem”.

Wraz z szóstym tomem zamyka się pewien rozdział w życiu Flawii, a tym samym cała seria wypływa na nowe, poważniejsze wody.

Przyznam, że choć zachwycałem się każdym kolejnym tomem cyklu, przeszkadzała mi w nim bardzo jedna rzecz. Przy całym realizmie, doskonale oddanych realiach lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, pedantycznym podejściu do zagadnień związanych z chemią oraz medycyną, irytował mnie fakt, że czas nie ima się Flawii ani całego Bishop’s Lacey. Proszę zwrócić uwagę, że przez pięć kolejnych tomów bohaterka ma jedenaście lat, a więc wszystkie przedstawione wydarzenia rozgrywają się w przeciągu roku, nawet niecałego biorąc pod uwagę opisy pór roku w poszczególnych książkach. No i teraz mamy syndrom Ojca Mateusza i jego Sandomierza, gdzie na każdym kroku popełniono zbrodnię. I to niebagatelną, za każdym razem mamy do czynienia z trupem. Pomijając więc fakt, jak odbiłoby się to na psychice głównej bohaterki, to wzbudziłoby to spore zainteresowanie stosownych służb, albo chociaż znalazłoby odzwierciedlenie w wiejskich przesądach i klątwach. Tymczasem nic. O każdym wydarzeniu zdaje się pamiętać jedynie Flawia i komisarz policji.

Oczywiście pozwala to czytelnikom poczuć się w miarę bezpiecznie w wykreowanym świecie, który jest im znany, a jego zasady wpisują się w pewne schematy. Dlatego też tom szósty może się okazać dla nich szokiem. Rok 1951 rozpoczyna się dla rodziny de Luce niefortunnie, a to dopiero początek zmian, jakie zajdą nie tylko w Bishop’s Lacey, ale i w samej Flawii, a co za tym idzie, całej serii. Rezolutna i logicznie myśląca w każdej chwili dziewczynka zostaje tym razem wystawiona na próby, które kompletnie zamieszają jej w głowie, popychając do działań irracjonalnych i zdawać by się mogło zupełnie nielogicznych, jednak czy w obliczu jej dramatu rzeczywiście całkowicie nonsensownych? Tak, Flawia dorasta, a przy tym gubi się i nie zawsze odnajduje, szczególnie, że zagadka kryminalna, wykracza poza standardy serii. Nie tylko wychodzimy poza bezpieczną sferę emocjonalną (tym razem ofiara nie jest tak anonimowa jak wcześniej), ale i poza granice Bishop’s Lacey. Dotychczasowe zaściankowe dramaty ustępują miejsca rozgrywkom na bardzo dużą skalę. Emocji i zaskakujących zwrotów nie brakuje.  Nie zdradzając zbyt wiele, powiemy tylko tyle, że wraz z szóstym tomem zamyka się pewien rozdział w życiu Flawii, a tym samym cała seria wypływa na nowe, poważniejsze wody. Niewątpliwie, jest to niezbędna decyzja. Czas pokaże, na ile udana.

MAG
Poprzedni

Czerwony rycerz - militarna fantasy najwyższych lotów [recenzja]

Lobster
Następny

The Lobster - niewygodne prawdy Yorgosa Lanthimosa [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz