KSIĄŻKI 

Obiekt R/W0036 – Powstańcy kontra Bazyliszek [recenzja]

Połączyć jedno z najważniejszych wydarzeń w nowożytnej historii naszego kraju z klasyczną legendą o bazyliszku w konwencji rasowego horroru science fiction, wydaje się pomysłem bez mała karkołomnym. A właśnie takiej tematyki podjął się Tomasz Bukowski – którego powieść, jak głosi okładkowy blurb, stanowi miks „Szeregowca Ryana” z „Obcym”.
Mimo pewnych niedociągnięć, Bukowskiemu całkiem nieźle udało się oddać panujące po obu stronach barykady napięcie i chaos.

„Obiekt R/W0036” zabiera nas w ogarniętą chaosem walk Warszawę. Podczas gdy na powierzchni Powstańcy ścierają się z przeważającymi siłami wroga, głęboko pod ziemią, z kilkusetletniego snu zbudzona zostaje mityczny Bazyliszek – który rozpoczyna polowanie na obie strony konfliktu. Początkowo niezauważona, bestia zbiera coraz to krwawsze żniwo i wkrótce staje się jasne, że dla wszystkich uczestników walk pojawił się nowy, bezlitosny wróg.

Bukowskiemu już na wstępie należą sie brawa za odwagę – bo rzecz z jaką wziął się za bary, jest dla nas tak trudna jak i bolesna, a brak dbałości o detale w połączeniu z faktem przyobleczenia jej w ramy fantastyki (choć niewątpliwie intrygującym), łatwo mógł narazić cały tekst na śmieszność. Na szczęście autor sprawy nie pokpił i jego książka pod względem historycznym broni się na tyle, na ile powinna w przyjętej konwencji. Dalej jest już różnie.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to niezwykła wręcz dynamika wydarzeń. „Obiekt R/W0036” startuje z przytupem i tempa nie zwalnia do samego końca. Nie oczekujcie taryfy ulgowej, praktyczne od pierwszych stron rzuceni zostajemy w ferwor powstańczych potyczek, wymieszanych ze scenami kolejnych ataków potwora. Ma to swoje dobre i złe strony – bo choć nie sposób się nudzić, psychologia postaci zostaje ograniczona do absolutnego minimum i w większości przypadków, zanim na dobre zapamiętamy imię któregoś z bohaterów, pada on trupem. Jeśli dodamy do tego drętwe jak kłoda dialogi – nie pozostaje nic innego, jak pogodzić się z faktem, że u Bukowskiego mamy do czynienia bardziej z mięsem armatnim, niż rzeczywiście żyjącymi, oddychającymi na kartach powieści ludźmi

Jeśli przymknąć oko na ten fakt, przy „Obiekcie R/W0036” nadal można się bawić. Mimo, że opisy niekiedy kuleją, a tu i ówdzie znajdziemy psujące przyjemność z lektury edytorskie wpadki, Bukowskiemu całkiem nieźle udało się oddać panujące po obu stronach barykady napięcie i chaos. Na plus jego książce należy policzyć także pasującą jak ulał do przyjętej konwencji sporą dawkę przemocy. Zarówno grasujący w mieście potwór jak i obie strony konfliktu nie przebierają w środkach i autor ukazuje to z całą dosłownością – pękające kości, rozrywane ścięgna czy rozprute brzuchy – to wszystko i jeszcze więcej pojawia się tu w ilościach mogących zawstydzić znany z lat 90′ cykl „Krabów”.

Trudno jednoznacznie ocenić „Obiekt R/W0036”. Z jednej strony nie ma co się oszukiwać – to nie jest i najpewniej nigdy nie miała być literatura wysokich lotów. Z drugiej, mimo wszystko drażnić może słabiutka konstrukcja postaci i czerstwe dialogi, przybliżające książkę do granicy „guilty pleasure”, na wzór wspomnianych wyczynów Guya N. Smitha. Bukowski miał naprawdę dobry pomysł by zmieszać ze sobą dwa narodowe mity, zabrakło chyba jednak nieco literackiego doświadczenia, by wyszła z tego rzecz naprawdę znakomita.

Media Rodzina
Poprzedni

Nielubiana - spóźnione pierwsze spotkanie z dobrym kryminałem [recenzja]

DC Entertainment
Następny

Seksowna wariatka, Harley Quinn!

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz