KSIĄŻKI 

Odwrócony świat – wczesne rozpoznanie chwiejnej natury rzeczywistości [recenzja]

Po zeszłorocznej, znakomitej „Rozłące„, wydawnictwo Mag dalej rozpieszcza polskich fanów Christophera Priesta. W „Odwróconym świecie”, wczesnej powieści pisarza, powracają znane z innych jego książek motywy oraz  trawiące go obsesje.
W „Odwróconym świecie” Priest dokonuje konfrontacji wizji świata wyrosłego z twórczości Franza Kafki i antyutopijnych dzieł w rodzaju „Nowego Wspaniałego świata”, ze sposobem postrzegania rzeczywistości według Philipa K. Dicka.

Koncept na fabułę „Odwróconego świata” jest już sam w sobie jest fascynujący. Oto przez pustkowia, przez lasy, wzgórza, rzeki, mozolnie, z wielkim i stałym trudem jego mieszkańców, posuwa się przed siebie Miasto. Owszem, to naprawdę ruchoma aglomeracja, podążająca naprzód po torach, które każdego dnia demontują i ustawiają na nowo odpowiedzialne za to zadanie grupy obywateli. Na początku o całej tej sytuacji wiadomo niewiele – miasto musi się poruszać, czy raczej nadążać za enigmatycznym „optimum”, bo gdyby tego zaprzestano, skończyłoby się to bliżej niesprecyzowaną katastrofą. Podróżujemy zatem razem z mieszkańcami Miasta i wchodzącym w dorosłość Helwardem, głównym bohaterem książki, przez ponury krajobraz z resztkami dawnej cywilizacji i niedobitkami ludzkości. Czy to jakaś postapokaliptyczna kraina, Ziemia przyszłości? Tego przez długi czas nie wiadomo, a poszczególne opisy bądź  rozmowy bohaterów tylko wzmacniają u czytelnika uczucie niepewności co do przedstawionego obrazu świata. „Gdzie się znajdujemy? Nikt tego nie wie. A gdzie jest planeta Ziemia? Tego również nie wiadomo”.

Rzecz jasna czytelnikowi zależy na odpowiedziach, zależy na wyjaśnieniu natury tytułowego, odwróconego świata, ale nie to jest dla autora powieści najważniejsze. Daje się wyczuć, że to wcześniejsze jego dzieło, przede wszystkim dlatego, że Priest – inaczej niż w kolejnych powieściach – funduje w końcu odbiorcy jednoznaczne odpowiedzi. Na całe szczęście już w tej wczesnej powieści widać jak bardzo go nurtują aspekty postrzegania rzeczywistości i to w tym przypadku nie tylko przez indywidualnych bohaterów, ale także przez zbiorowość żyjącą w rytm ściśle określonych zasad w skonstruowanym w odległej przeszłości systemie. Mieszkańcy Miasta są podzieleni na cechy, do których należy wykonywanie jasno określonych, podzielonych miedzy nimi  zadań i przez długi czas nikt w ogóle nie poddaje w wątpliwość sensu ich wykonywania. W pewnym momencie powstają jednak na tym obrazie świata  pęknięcia i wkrótce niektórzy obywatele zaczynają domagać się zmian w zasadach funkcjonowania ruchomej metropolii, w które nadzorujące Miasto rada wydaje się ślepo wierzyć. Obserwujemy ów konflikt oczyma Helwarda, który po wejściu w dorosłość decyduje się na przystąpienie do cechu Badaczy Przyszłości. Najpierw jednak przechodzi długą drogę, w czasie której poznaje zasady funkcjonowania Miasta, a także zagrożenia, wynikającej z niestabilnej struktury otaczającej rzeczywistości. Po której stronie konfliktu stanie obarczony niepokojącą wiedzą bohater?

Pewność, wiedza, przekonanie, to czasem – wydaje nam się mówić Priest – za mało. W „Odwróconym świecie” dokonuje on konfrontacji wizji świata wyrosłego z twórczości Franza Kafki i antyutopijnych dzieł w rodzaju „Nowego Wspaniałego świata”, ze sposobem postrzegania rzeczywistości według Philipa K. Dicka. Narzucony, zastały system, zwykłą koleją rzeczy zaczyna w końcu pękać w zetknięciu ze zwykłymi, przyrodzonymi wątpliwościami człowieka. Dla autora liczą się ciągłe poszukiwania, ciągłe dociekania co do natury otaczającego nas świata, która przecież, jeśliby tylko prześledzić ludzką historię, ulega w naszym postrzeganiu nieustannym zmianom, nieustannej ewolucji. Na oczach naszych i naszych przodków rzeczywistość (historyczna, ontologiczna czy materialna) potrafiła wielokrotnie chwiać się i pękać w wyniku coraz to nowszych odpowiedzi, które zawsze poprzedzają zadawane od wieków przez człowieka pytania. O tym właśnie pisze Priest, że żaden obraz świata nie jest w stanie wytrzymać zbyt długo w konfrontacji z otaczającą nas rzeczywistością, jeśli tylko nie powstrzymamy się od wątpliwości. Oczywiście wielu z nas coś takiego sobie odpuszcza, prowadząc egzystencję pozbawioną refleksji, ale zawsze znajdą się tacy, którym nie pasuje życie w fikcji. Oni właśnie, zadając  pytania i wypatrując bądź sami tworząc na nie odpowiedzi, są w stanie wpływać na rzeczywistość.

Monolith Films
Poprzedni

Londyn w ogniu - krew, wybuchy i Gerard Butler [recenzja]

fcp_callout-bg-2_ncsa
Następny

Światy z gier, które chcielibyśmy poznać lepiej

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz