KSIĄŻKI 

Ostatnia prowokacja – czy to romans, czy kryminał? [recenzja]

Powieść „Ostatnia prowokacja” autorstwa Louis Lee spodoba się płci pięknej, ale może również służyć jako ostrzeżenie dla mężczyzn. Nie tylko dla tych, którzy zwykli się źle prowadzić. Jak mówi stare porzekadło – „na wojnie i w miłości wszelkie chwyty dozwolone”.

Florence Love jest prywatną detektyw, której specjalnością są prowokacje, w wyniku których mężczyźni demaskują się jako niewierni mężowie, narzeczeni, kochankowie, albo po prostu typowe samce ze skłonnością do zdrady. Działa niekonwencjonalnie, ale bardzo skutecznie, więc tym bardziej sceptycznie podchodzi do kolejnej sprawy. Tym razem, na prośbę pięknej Alice, Florence musi sprawdzić, czy chłopak jej klientki jest godzien zaufania. Para ma już zaplanowany ślub, jednak Scot „Scat” Delaney to światowej sławy wokalista jazzowy, cieszący się nie tylko ogromną popularnością, ale także ogromnym powodzeniem płci przeciwnej. Fakt, że do tej pory nie brał udziału w żadnym skandalu, nie wystarcza zakochanej w niej dziewczynie. Alice chce mieć pewność, że Scat jej nie zdradzi. Problem w tym, że Florence jest bardzo skuteczna. Czy jednak uda się jej zachować profesjonalizm, gdy prowokowany mężczyzna niespodziewanie zacznie pociągać i ją?

Pod przykrywką lekkiej komedyjki detektywistyczno-romantycznej wkrada nam się głębsza historia o współczesnej kobiecie.

Okładka może sugerować lekką komedię romantyczną dla kobiet, jest to jednak nie tyle co chwyt marketingowy, co metoda na przyciągnięcie uwagi czytelniczek. Metoda podstępna, bo o wielkim romansie mowy tutaj nie ma, jest za to przebojowa, zadziorna i uparta główna bohaterka, która swoje już w życiu przeżyła, swoje wie, a pod maską wesołej trzydziestolatki skrywa bardziej poważne sekrety. Jest to tym bardziej intrygujące, że prowadzona w pierwszej osobie narracja pozwala wejść do świata głównej bohaterki i spojrzeć na niego jej oczyma. Z ironią, bez złudzeń, twardo stąpając po ziemi. Na pierwszy plan wybijają się jednak dwa aspekty osobowości Florence – jej doświadczenie i humor. Pierwsze objawia się znajomością rozmaitych zagadnień z różnych dziedzin, drugie częstym komentowaniem zastanych sytuacji. Wszystko zaś tworzy razem bardzo barwną i przekonującą bohaterkę, którą od razu da się polubić. Mimo pozornie płytkiego zawiązania akcji, powieść sięga znacznie głębiej i lawiruje sprytnie pomiędzy komedią a lekko zarysowanym romansem, między powieścią obyczajową, a sensacyjną. Co najważniejsze, wszystkie te elementy zostały potraktowane z równym zaangażowaniem. Z jednej strony wywołuje to mały dysonans, szczególnie pod koniec utworu, z drugiej, zachęca do sięgnięcia po kolejne odsłony przygód niepokornej pani detektyw. Tak właśnie docieramy do oczywistości, „Ostatnia prowokacja” to pierwszy tom przygód Florence Love. I gdyby całość była utrzymana w równej co okładka lekkiej konwencji, byłyby to utwór, który niewątpliwie czytałoby się lekko i przyjemnie, ale równie szybko zapominało. Przewijający się w epizodach motyw tajemnicy matki bohaterki i zwrot w tę stronę w okolicach finału znacznie bardziej pobudza ciekawość.

Louis Lee była nauczycielką geografii, ale w jej życiu również zdarzył się epizod z pracą jako prywatny detektyw. Trudno powiedzieć, na ile autobiograficzne są niektóre wątki, ale przyznaję, że dawno nie spotkałem się z tak przemyślaną konstrukcją kobiecej postaci w powieści skierowanej do szerszego grona. Ujmuje perfekcyjne wyważenie humoru i powagi. Z jednej strony Love zachowuje się jak pewna siebie profesjonalistka, udająca zresztą trzpiotkę, by w obecności chorego na autyzm brata i innych problemów rodzinnych przeistoczyć się w zupełnie inną osobę. Czy to kolejne maski? A jeśli tak? To gdzie jest prawdziwa Florence? Jak wrażliwą osobę skrywają te wszystkie pozy? Wbrew pozorom te wszystkie pytania nie są pozbawione sensu, zwłaszcza w kontekście relacji detektyw ze Scotem Delaneyem. I tu objawia się najbardziej intrygująca wartość powieści Louise Lee. Pod przykrywką lekkiej komedyjki detektywistyczno-romantycznej wkrada nam się głębsza historia o współczesnej kobiecie, zdeterminowanej i wolnej, a jednak wciąż walczącej ze światem. Ciekawe, w którą stronę pójdzie cykl w kolejnych odsłonach.

Albatros
Poprzedni

Przestępca z zasadami. Biografia subiektywna - prawdziwa historia złodzieja o złotym sercu [recenzja]

Fox Games
Następny

Skryj się przed atakiem zombie [konkurs]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz