KSIĄŻKI 

Pax #2: Grim [recenzja]

Drugi tom skandynawskiej serii dla młodzieży, „Pax”, utwierdza mnie w przekonaniu, że to jeden z najciekawszych tytułów dla tej grupy odbiorców, jakie w tym roku pojawiły się na polskim rynku.

„Pal Przekleństwa” był typową rozgrzewką przed jeszcze ostrzejszą jazdą. Przedstawił realia nadmorskiej miejscowości Mariefred, zarysował bohaterów i naszkicował ogólny obraz tego, z czym czytelnik będzie miał do czynienia w całej serii. Wszystko to było bardzo atrakcyjne i ładnie złożone do kupy ale dopiero w drugim tonie całość nabiera wiatru w żagle i wciąga na całego.

„Grim” zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zakończył się „Pal…”. Autorki przyjęły interesującą strategię przy konstrukcji serii, tworząc z całego, dziesięciotomowego cyklu jedną spójną opowieść ze ściśle następującymi po sobie wydarzeniami. Czyli w przeciwieństwie do np. „Harry’ego Pottera”, czy „Felixa, Neta i Niki”, gdzie każda część może stanowić samodzielną całość, a początek i koniec są wyraźnie nakreślone, nie ma możliwości sięgnięcia po losowy tom bez utraty ogólnego obrazu całości. Nie jest to w żadnym wypadku wada, bo w takiej formie „Pax” sprawdza się naprawdę dobrze.

W mieście grasuje bestia, która napada ludzi w okolicach zrujnowanego kościoła. Jej pojawienie się jest ściśle związane z głównymi bohaterami, Alrikiem i Viggiem, wybrańcami mającymi strzec magicznej biblioteki, którzy są zagrożeniem dla mrocznych mocy. Pod czujnym okiem opiekunów składnicy będą musieli posiąść wiedzę, która pozwoli im odegnać zagrożenie. A tymczasem na arenie wydarzeń pojawia się też tajemniczy Damir o niejasnych zamiarach.

Asa Larsson i Ingela Korsell to doświadczone pisarki i podoba mi się to w jaki sposób konstruują opowieść. Trzymające w napięciu i ocierające się o grozę fragmenty umiejętnie przeplatają ze szkolnym życiem chłopców, zachowując balans i równowagę między tymi dwoma elementami. Co z resztą ciekawe, chwilami wątki obyczajowe potrafią wywołać większe emocje niż te fantastyczne, a to  za sprawą coraz bardziej napiętych relacji między braćmi a grupą szkolnych łobuzów, która umiejętnie manipuluje dorosłymi. Autorki budują solidne, żywe postacie pełne niuansów, sprzeczności, nawyków ale i zupełnie typowych, dziecięcych zachowań, przez co te wydają się tak bardzo realistyczne. Bohaterowie, zwłaszcza ci małoletni, to jeden z najmocniejszych punktów serii. A i jest jeszcze coś, co umknęło mi przy pierwszym tomie. Pisarki, prócz galopującej na złamanie karku, niezmiernie wciągającej akcji, rozwijania postaci i mitologii, znalazły też miejsce na drobne walory edukacyjne, to wprowadzając cytaty ze „Sztuki wojny” Sun Tzu, czy próbując zainteresować dzieciaki inną formą rozrywki niż komputer, w tym przypadku geocachingiem. Za to wielkie brawa.

„Pax” byłby jednak niekompletny gdyby nie fantastyczne, czarno białe komiksowe plansze Henrika Jonssona, ilustrujące wybrane fragmenty tekstu. Stanowią one nie tylko miły dla oka przerywnik ale też doskonale nastrajają i pomagają wyobraźni wpaść na właściwe tory. Wspólna, solidnie wykonana praca trójki autorów sprawia, że sam z lekką niecierpliwością oczekuję na kolejne tomy i aż ciężko mi wyobrazić sobie dzieciaki, które w niepokoju o los z jednego bohaterów będą musiały zaciskać pięści i poczekać na ciąg dalszy.

Albatros
Poprzedni

Gra Geralda

BBC One
Następny

Jonathan Strange & Mr Norrell [serial] [historyczny]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz