KSIĄŻKI 

Pax #4: Bjera – więcej psychoprzemocy [recenzja]

W czwartym tomie “Pax”, wciąż znakomitej serii dla młodzieży, autorki mniej uwagi poświęcają nadnaturalnym zdarzeniem nawiedzającym Marifred, a bardziej skupiają się na relacjach głównych bohaterów z rówieśnikami i opiekunami. I odnoszę wrażenie, że są one bardziej przerażające niż starcia z potworami.

Do tej pory Asa Larsson i Ingela Korsell bardzo dbały o zachowanie równowagi pomiędzy wątkami obyczajowymi i fantastycznymi. W “Bjerze” zdecydowały się jednak fantastykę zepchnąć na drugi tor, kosztem wyeksponowania spraw bardziej przyziemnych, choć w odczuciu i bohaterów i moim, chyba znacznie ważniejszych. Wszystko zaczyna się od nieszczęsnego dnia sportu w szkole, a tak naprawdę od despotycznego nauczyciela Thomasa, który od samego początku uwziął się na bohaterów, Alrika i Vigga, a któremu teraz pęka żyłka. Miasto trawi wiele niewyjaśnionych zjawisk i przypadków, a teraz na dodatek w szkole znikają cenne rzeczy – wszystkie nieszczęścia przypisywane są bogu ducha winnym braciom.

Atmosfera w tym tomie bardzo gęstnieje, chłopcy są szczuci zarówno przez dorosłych jak i rówieśników, momentami nie potrafią sobie poradzić z uczuciami, nie bardzo wiedzą jak się wybronić od zarzutów. To co autorki zaserwowały bohaterom porusza czułe struny i wywołuje gorące emocje, bardziej niż kolejne magiczne zagrożenie nasłane przez wciąż ukrywającą swą tożsamość czarną czarownicę. Wrażenie przeżywania piekła potęguje jeszcze fakt, że pisarki mają talent do konstruowania świetnych, bardzo naturalnych postaci i sytuacji, nic nie jest tu tworzone na siłę, nie ma w tym żadnej pozy.

“Pax” jest bardzo dobrze przemyślaną i zaprojektowaną opowieścią, z wciągającą fabułą, świetnymi postaciami, skrzętnie zamaskowanymi, atrakcyjnymi walorami edukacyjnymi, odrobiną brutalności (w “Bjerze” więcej jest jednak przemocy psychologicznej) i ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Młodzież szybko utożsami się z bohaterami i ich problemami, a dorośli wsiąkną w ten mroczny świat chyba jeszcze bardziej. Ja przynajmniej nie mogę się oderwać od tych książek i czekam na kolejne.

Marvel Comics
Poprzedni

Secret Wars - Mały wielki koniec świata [recenzja]

iTV
Następny

Endeavour - inspektor Morse na tropie [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz