KSIĄŻKI 

Piękni samobójcy – intrygujący thriller hiszpański [recenzja]

Skoro to ma być kryminał na wakacje, niech to będzie coś innego, niż kolejna książka zimnokrwistych Skandynawów – potrzebuję odmiany (i słońca)!

Powieść hiszpańskiego autora, pochodzącego z Barcelony psychologa i tłumacza, w recenzji opublikowanej w The Guardian przedstawiona jest jako „wspaniała i jakże potrzebna przeciwwaga dla oślepiającej bieli skandynawskiej literatury detektywistycznej”. O! Do walizki powędrowała zatem powieść „Piękni samobójcy”, zanim jednak zdążyłam po nią sięgnąć, porwała ją moja przyjaciółka i… przepadła.

Zdecydowanie mocniejszą stroną powieści jest warstwa psychologiczna i mistrzowsko zbudowany nastrój zagrożenia, niż sam wątek kryminalny.

Zaczynała dzień od kawy na balkonie z widokiem na Góry Pięciopalczaste i czytania, a gdy ja się budziłam słyszałam – no nie, co rozdział to trup…, – no nie, co jeszcze ten autor wymyśli…, – no nie, nawet kazirodztwo… Coś ty zabrała na wakacje?! Ostatniego dnia czytania usłyszałam – No nie, do końca nie odpuszcza! Oczywiście za każdym razem wrzeszczałam: Nie opowiadaj mi! Gdy wreszcie książka do mnie wróciła, miałam oczekiwania jak stąd na Księżyc. I troszkę się rozczarowałam – było jak na takim sobie filmie, na który idziesz po zobaczeniu świetnego trailera.

W noc Trzech Króli, na jednej ze stacji barcelońskiego metra ginie młoda kobieta. Napad? Samobójstwo? Wszystko wskazuje na to drugie… Gdy okazuje się, że w firmie, w której pracowała ktoś inny wcześniej też odebrał sobie życie, sprawa nabiera nowego znaczenia. Jednak zwrotów akcji wcale aż tak dużo nie ma, nagromadzenia okropieństw i ludzkich nieszczęść też nie – wrażenie, że jest ich sporo może się brać stąd, że narrator uważnie przygląda się wszystkim przedstawionym postaciom, a uwagę skupia na tym, co w ich życiu mroczne. Trochę mi tylko na ich tle „ginie” główny bohater, inspektor Salgado, który mierzy się również z własną nierozwiązaną zagadką kryminalną – zaginięciem żony. Narrator chyba za mało miejsca poświęcił inspektorowi – na tyle mało, że nie przywiązałam się do tej postaci.

Nie powaliło mnie też na kolana rozwiązanie intrygi. Zdecydowanie mocniejszą stroną powieści jest warstwa psychologiczna i mistrzowsko zbudowany nastrój zagrożenia, niż sam wątek kryminalny.

MAG
Poprzedni

Rozłąka - fakty, fikcje i obsesje [recenzja]

20th Century Fox
Następny

„Trzej muszkieterowie”, czyli to już nie wróci

Ewelina Jamka

Ewelina Jamka

Brak komentarzy

Dodaj komentarz