KSIĄŻKI 

Ponura drużyna – czyli jak zadowalać miłośników rasowego fantasy [recenzja]

Nie szata zdobi człowieka, a książki nie ocenia się po okładce, jak zwykło mówić porzekadło, a jednak to intrygujące, że w czasach, gdy każde wydawnictwo próbuje przykuć uwagę czytelnika jak najbardziej stylowym i unikatowym obrazkiem, Uroboros zdecydowało się opakować debiut Luke Sculla w grafikę dość kontrowersyjną estetycznie. Ten specyficzny zabieg promocyjny tłumaczy częściowo treść książki – ona broni się sama.

Cieszy mnie, że ostatnio w literaturze fantasy coraz częściej przeważają fabuły, które nie skupiają się na konkretnym bohaterze, ale rysują obraz całego świata poprzez przedstawienie targającego nim konfliktu. Nie oznacza to wcale, żebym uważał fantastykę wysuwającą na czoło jednego herosa za coś gorszego, niemniej trzeba uczciwie przyznać, że w tej formule trudno o coś prawdziwie oryginalnego i odkrywczego. Oczywiście, po sukcesie „Gry o tron” teraz każdy próbuje być George’m R. R. Martinem, ale tylko nielicznym udaje zbliżyć się do tego poziomu. Warto wspomnieć o „Pierwszym prawie” Joe’go Abercrombie’go i „Czerwonym rycerzu” Millesa Camerona. „Ponura drużyna” choć nie jest pozbawiona wad, jest zapowiedzią cyklu wartego uwagi.

Debiut Luke’a Scalla w żaden sposób nie rewolucjonizuje gatunku, w najmniejszym też stopniu nie wybiega poza jego ramy, konsekwentnie realizując konwencję, którą każdy czytelnik fantasy dobrze zna.

W otwierającym serię tomie poznajemy świat Dorminii, oczywiście targany wojną i pełen niebanalnych indywiduów. Mamy więc Davarusa Cole’a, zadufanego syna potężnego bohatera, który wierzy, że ma do wypełnienia wielką misję, Kayne’a i Jerka, dwóch starych górali, półmaga Ermula żyjącego na marginesie społeczeństwa wraz ze swym sługą Isaakiem, ambitną i twardą czarodziejkę Yllandris i Barandasa, zaufanego Salazara, Władcy Magii i głównego antagonisty owej powieści. Wątków i postaci zgodnie z konwencją nie brakuje, a wszystkie wątki łączą się i przenikają tworząc obraz całego uniwersum stworzonego przez autora. Scull przerzuca co chwilę akcję w różne rejony świata, w krótkich rozdziałach przedstawiając losy poszczególnych bohaterów i postaci epizodycznych, co z jednej strony może irytować nienawykłych do tego typu zabawy czytelników, z drugiej, nie pozwala się nudzić. Każda z postaci jest wyjątkowa, choć uczciwie trzeba przyznać, że nie każdą da się lubić. To ciekawy zabieg, bowiem wzorem wyżej wspomnianych autorów, Scull nie trzyma się kurczowo ulubionych postaci, często też zmienia perspektywę, co pozwala spojrzeć na konflikt z drugiej strony barykady lub zorientować się w dość częstych konfliktach interesów głównych bohaterów.

Tym co odróżnia „Ponurą drużynę” od wyżej wspomnianych cykli to lekkość i humor, który nie każdemu może przypaść do gustu. Scull zdecydowanie unika bardziej ponurych i brutalnych barw, od samego niemal początku chętnie puszcza oko do czytelnika, bawi się konwencją i toposami, czego najlepszym dowodem są losy Davarusa Cole’a i jego „niezwykłe” odkrycie. Trzeba jednak od razu zaznaczyć – debiut autora w żaden sposób nie rewolucjonizuje gatunku, w najmniejszym też stopniu nie wybiega poza jego ramy, konsekwentnie realizując konwencję, którą każdy czytelnik fantasy dobrze zna. I choć w trakcie lektury wciąż towarzyszy czytelnikowi nieodparte wrażenie, że to wszystko już było, to jednak trzeba przyznać, że powieść dostarcza tego co najważniejsze – niezobowiązującej, pełnej wrażeń rozrywki. Naprawdę dobry początek cyklu.

 

UIP
Poprzedni

Jason Bourne – destrukcja kontrolowana [recenzja]

Ciasteczkowe
Następny

Ciasteczkowe potworki - przepyszna zabawa dla dzieci [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz