KSIĄŻKI 

Przed katastrofą – złe media, źli ludzie i lotnicze katastrofy [recenzja]

Noah Hawley, pomysłodawca serialu „Fargo”, scenarzysta niezwykle popularnych „Kości” oraz nadciągającej serialowej superprodukcji stacji FOX „Legion”, tu w powieściowej odsłonie. „Przed katastrofą” łączy w sobie serialową płynną narrację ze smutnym spojrzeniem na współczesne media. Ale nie tylko…

Historia zaczyna się zwyczajnie. On, bogaty szef stacji telewizyjnej, ona jego odrobinę zagubiona żona, dwójka dzieci i para równie bogatych i wpływowych przyjaciół. Wszyscy wsiadają do prywatnego odrzutowca, aby wrócić z krótkich wakacji do domu. Czekają tylko na niespodziewanego gościa – Scotta, lokalnego malarza, któremu przelot do Nowego Jorku obiecała żona telewizyjnego potentata. Romans? Być może… A może tylko koleżeńska przysługa. czy raczej wilcza, bo osiemnaście minut po starcie samolot znika z radarów. Wkrótce po tym, Scott budzi się na środku oceanu. Obok niego płacze mały chłopiec, kurczowo trzymający się pozostałości po fotelu. To jedyni ocaleni z lotniczej katastrofy. Teraz Scott, który całe życie walczył z prywatnymi demonami, będzie musiał najpierw ocalić chłopca, a potem zmierzyć się z niechcianą sławą bohatera. Katastrofa bowiem to dopiero początek kłopotów.

Hawley, telewizyjne zwierze, wie jak rozpocząć opowieść, tak aby wbić czytelnika w fotel. Wie też jak żonglować napięciem, tak aby nudne i pozornie błahe sekwencje trzymały w napięciu. Ale najlepiej opanował on sztukę wodzenia czytelnika i krytyków za nos. „Przed katastrofą” wymyka się bowiem łatwym gatunkowym klasyfikacją, a Hawley prowadzi swoją historię, tak że gdy już wydaje nam się, iż wiemy dokąd opowieść zmierza, ona wykonuje nagły zwrot i zmierza w zupełnie inną stronę.

Są zatem tu elementy klasycznej powieści obyczajowej w której życie wyższych nowojorskich sfer miesza się z żywotem biedaków. Mamy dziewczynę, do której uśmiecha się los i wychodzi za bogacza. Mamy próżnego artystę przechodzącego załamanie. Mamy wreszcie świat pazernych mediów. Cynicznych graczy, którzy wykorzystując rynkową koniunkturę, tworzą konserwatywną stację telewizyjną dla prawdziwych patriotów.

Ale „Przed katastrofą” to także thriller, w którym mamy i tajemniczą katastrofę, i FBI, i banksterów piorących pieniądze rosyjskiej mafii. Wreszcie mamy tu również dramat o odkupieniu win i życiowym zagubieniu. Scott szuka dla siebie miejsca w życiu, mały chłopiec, który stracił rodzinę walczy z emocjami, których nie rozumie. „Przed katastrofą” to tak naprawdę galeria ludzkich typów, które nie potrafią się w życiu odnaleźć, ani zdefiniować.

W tej mozaiki gatunków, stylistyk i postaci Hawley stworzył smutną i gorzką opowieść o współczesnym świecie. Miejscu gdzie powszechna jest tak inwigilacja, jak handel ideami. Gdzie wartości zniknęły zastąpione już nie tylko przez pieniądze, ale cynizm i wyrachowanie. A prawda… No cóż – prawda jest najmniej potrzebna. Prawda jest tym co się sprzedaje. Teorią spiskową, której potrzebują, ci którzy mają coś do ukrycia. Wmówionym życiorysem. Wymyślonym życiem. Hawley bezlitośnie obnaża swoich bohaterów. Odziera ich z masek, pokazując czytelnikom, to kim są. Pogubionymi istotami, które wewnętrzną pustkę, maskują tak, jak pozawala im na to społeczny status i pojemność portfela.

Dziwnie się „Przed katastrofą” czyta w Polsce – kraju podzielonym katastrofą. Hawley zapewne nie miał o tym pojęcia i jest to jedynie zbieg okoliczności, ale konstruując swoją powieść w sposób w jaki to zrobił (w tym przede wszystkim z prostą, ale jakże wymową puentą), napisał rzecz, która niebywale mocno pokazuje mechanizmy, jakie zaszły w naszym społeczeństwie po smoleńskiej katastrofie. Prawda przestała się liczyć. Ważne stało się to, jak można użyć tragicznego zdarzenia, na własną korzyść. Bo i o tym jest ta powieść. O żerowaniu na tragedii. Na korzystaniu z niej do osiągnięcia własnych celów. Brzydki świat, brzydkich ludzi. Tylko że opisany w bardzo plastyczny, filmowy sposób.

 

whatif-bladerunner
Poprzedni

A gdyby Paul Newman...? Alternatywne plakaty do filmów [galeria]

Egmont
Następny

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #6

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz