KSIĄŻKI 

Przedrzeźniacz – Dystopia analfabetów [recenzja] [książka] [sci-fi]

Wydawnictwo Mag swoją serią Artefakty leje miód na serce każdego fana science-fiction. Choć sam nigdy za takiego się nie uważałem, wszystko zaczyna ulegać zmianie, za sprawą takich arcydzieł, jak choćby wydany właśnie „Przedrzeźniacz” Waltera Tevisa.

Świat „Przedrzeźniacza” to bliżej nieokreślona, odległa przyszłość. Ludzkość jest gatunkiem wymierającym, od lat nie urodziły się żadne dzieci, wszyscy egzystują otumanieni uszczęśliwiającymi i uspakajającymi środkami, jednocześnie podporządkowani całkowicie sprawującym nad wszystkim kontrolę robotom. Najnowocześniejszy i najdoskonalszy z nich to Spofforth, android Marki Dziewięć, tak idealny, że nie potrafiący sobie poradzić z rolą nadzorcy społeczeństwa i marzący o śmierci, paradoksalnie nie mogący nigdy umrzeć. Tymczasem pusta egzystencja ludzi często kończy się samobójczymi aktami samospalenia, które coraz częściej wymykają się spod kontroli. W tym dystopicznym społeczeństwie pojawia się Paul Bentley, mężczyzna, który sam nauczył się czytać. Spofforth zamiast skorzystać z jego propozycji polegającej na nauczeniu innych, zleca mu odczytywanie napisów w archaicznych niemych filmach. Paul tymczasem poznaje niezwykłą kobietę – Mary Lou, świadomie niezażywającą żadnych leków i samowolnie mieszkającą w ogrodzie zoologicznym. Rodzi się między nimi dziwna zażyłość, oboje też odkrywają świat sztuki i literatury. Postanawiają zamieszkać razem, nie zważając na to, że jest to surowo zakazane pogwałcenie Prawa Prywatności. Nie trzeba długo czekać, by nastąpił dramat. Czy jednak rzeczywiście, to co spotka bohaterów jest nieszczęściem?

Tevis może nadmiernie moralizuje, może niepotrzebnie uderza w niemal biblijny ton, ale za to tworzy jedną z najbardziej zapadających w pamięć historii literatury science-fiction.

Utwór Tevisa dotyka tematów typowo dystopicznych, w duchu Dicka i Orwella, poprzez skupienie wokół literatury najbliższy będzie jednak „451 stopni Farenheita” Raya Bradbury’ego, a dzięki specyficznej, delikatnej i melancholijnej narracji natychmiast nasuwają się skojarzenia z „Nowym, wspaniałym światem” Aldousa Huxleya. Niejako określa to już, do kogo książka jest skierowana i jaki stopień wrażliwości jest wymagany od czytelnika. I chociaż spośród wszystkich wymienionych dystopii, ta stworzona przez Tevisa jest najłagodniejsza i najmniej pesymistyczna (w ogólnym rozrachunku, bądź co bądź, ludzie jednak wymierają), to jest najbardziej prawdopodobna. Punkt wyjścia to fakt, że ludzie stracili nie tylko umiejętność, ale i chęć czytania. Zdając swój los w ręce samo-udoskalanających maszyn pozbawili się kultury, która uczyniła wielkimi pierwsze cywilizacje. Ogłupieni przez środki farmakologiczne, kontrolowani przez bezmyślne, psujące się roboty, oduczeni bliskości i współpracy ludzie zmierzają ku zagładzie. Paradoksalnie, jedynym, który jej pragnie, jest Spofforth, który już w prologu próbuje popełnić samobójstwo. Jego doskonałość i dążenie do stania się bardziej ludzkim stają się przyczyną wielu kłopotów, ale także nauki, czyniącej silniejszymi tych, którzy przetrwają. Tevis może nadmiernie czasem moralizuje, może niepotrzebnie uderza czasem w niemal biblijny ton, ale za to tworzy jedną z najbardziej zapadających w pamięć historii literatury science-fiction. W gruncie rzeczy mamy bowiem do czynienia z historią o miłości, zwykłej, ludzkiej, do której trzeba dojrzeć i dorosnąć. Czasem, żeby naprawdę stać się człowiekiem, trzeba zejść na dno swej duszy. Od tego, co się znajduje na jej dnie, zależy przyszłość naszego gatunku.

dBpm Records
Poprzedni

Star Wars - Gwiazdne wojny Wilco to płyta autentycznie kosmiczna [recenzja]

Monolith
Następny

Ta nasza młodość - Ben i Naomi żegnają się z młodością [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz