KSIĄŻKI 

Rodzinny interes – Historia przemocy [recenzja] [książka] [thriller]

Przemoc potrafi dzielić, zadaje rany. Czasem jednak łączy ludzi. Na różne sposoby. Opowiadały o tym filmy wojenne, opowiadał – między innymi o tym – „Fight Club” Palahniuka. Opowiada o tym wreszcie „Rodzinny interes”.
Przy całej refleksji, jaka wypełnia książkę, „Rodzinny interes” pozostaje rasowym, krwistym thrillerem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej strony

Powieść Andersa i Thunberga to historia trzech braci, których połączyła przeszłość upływająca pod znakiem ojca uznającego jedynie prawo pięści – zarówno w relacjach z rodziną, jak i bliźnimi. Tego też uczył synów. Autorzy wyszli z założenia, że tacy ludzie nie mogą wieść do końca normalnego życia, że są rany, których nie zaleczy nawet czas. Dlatego trójka rodzeństwa wraz z przyjacielem o wyszkoleniu wojskowym przygotowuje napad na bank. Pierwszy milion traktują jednak jako zachętę do następnych skoków. Swoją brutalnością, skutecznością i zdecydowaniem ściągają uwagę policji, w tym Johna Bronksa – człowieka, który być może jest w stanie zrozumieć motywy rabusiów.

Tę historię, jak autorzy zaznaczają na wstępie, podpowiedziało samo życie. To fabuła przekazywana praktycznie z pierwszej ręki, gdyż przestępstw, które posłużyły za inspirację „Rodzinnego interesu” dokonali bracia Thunberga w latach ’90. Może to dzięki temu, a może dzięki talentowi autorów książkę odbiera się jako pełnokrwistą i wiarygodną.

Nie bez wpływu na recepcję pozostaje też dbałość, jaką okazano wszelkim szczegółom. Widać to zwłaszcza w poczynaniach i przemyśleniach głównego bohatera, Leo, który skrupulatnie, krok po kroku planuje kolejne etapy każdego skoku. I choć to on – – jako zimny i najbardziej opanowany – jest mózgiem operacji, pozostali członkowie ekipy też mają swoje do powiedzenia, a ich charaktery zarysowano bardzo wyraźnie. Zupełnie przy okazji można je idealnie wpisać w modele zachowania dzieci z rodzin patologicznych. Mamy tego, który się buntuje, mamy słodkiego pupilka, oczko w głowie wszystkich, mamy wreszcie tego, który zawsze się poświęca i próbuje łagodzić konflikty. W tej kwestii coś do przekazania ma też antagonista głównych bohaterów, Bronks. Wie bardzo wiele o przemocy w rodzinie. Pierwsze refleksje na ten temat padają zresztą w scenach jemu poświęconych.

Bo tutaj wszystko kręci się wokół przemocy. Przemoc stworzyła rabusiów, przemoc odebrała im niewinność i dała siłę. Potrzebowali przemocy, by przetrwać pośród groźniejszych od siebie. Przemoc zniszczyła ich dom rodzinny, a z ojca zrobiła potwora. Autorzy pokazują, co dzieje się z ludźmi wstępującymi na tę ścieżkę – widzimy profity, ale narracja często każe nam też myśleć o kosztach i ofiarach.

Przy całej refleksji, jaka wypełnia książkę, „Rodzinny interes” pozostaje rasowym, krwistym thrillerem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zbudowanym na charakternych postaciach z przeszłością. Efektownie przedstawionym sekwencjom akcji towarzyszy specyficzna dynamika relacji przestępców. Ich charaktery, traumatyczna przeszłość i wyścig z demonami stamtąd pochodzącymi napędzają całą historię.

Powieść napisano prostym, mocnym językiem, który znakomicie sprawdza się zarówno w kameralnych scenach z codziennego życia, jak i podczas napadów. Wtedy narracja przyspiesza, zaczyna być szarpana i urywana, a jednocześnie precyzyjnie oddaje kolejne punkty planu.

„Rodzinny interes” to intrygująca pozycja, nadzwyczaj emocjonalna, napisana – przynajmniej po części – przez życie. Pod wdzięcznym kostiumem heist story kryje się dużo mięcha, obok którego nie przejdziemy obojętnie.

Soda Studio
Poprzedni

Na końcu wchodzą ninja - nie tylko dla geeków [recenzja] [książka]

AMC
Następny

Into the Badlands - postapokalipsa kung-fu [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz