KSIĄŻKI 

Roman Kostrzewski, Głos z Ciemności – z szacunkiem, bo się może skończyć źle [recenzja]

Legenda Romana Kostrzewskiego i zespołu Kat wydają się być dla młodego pokolenia niezrozumiałym fenomenem. Dwudziestolatkom trudno dziś pojąć jak wielką rolę odegrała ta grupa w kształtowaniu się polskiej sceny metalowej, jak wielkim skandalistą był stojący na jej czele wokalista. Dla młodszych „Głos z ciemności” będzie więc historyczną wyprawą, dla starszych… nie do końca spełnioną obietnicą.

Z legendarnym wokalistą zespołu Kat miałem okazję zetknąć się i porozmawiać dwukrotnie – raz, gdy jeszcze stał na czele swej macierzystej formacji w 2002 roku, drugi raz już z nowym muzycznym wcieleniem, w 2008. Z obu tych spotkań zapamiętałem niezwykłego gawędziarza ze skłonnością do filozofowania, człowieka, którego erudycja i oczytanie idą w parze z poczuciem humoru i otwartością na ludzi. Teraz, czytając wywiad-rzekę wydaną przez wydawnictwo Sine Qua None przypomniałem sobie tamte rozmowy, tę lekkość i estymę do rozmówcy, wcale nie tak oczywistą w przypadku wielu gwiazd muzycznej sceny. I dałem się porwać tej opowieści o życiu i twórczości swoistej ikony polskiego rocka.

Nie jest to jednak książka, która w jakiś rewolucyjny sposób zmieni myślenie o jej bohaterze wśród tych, którzy go już znają. To wywiad-rzeka z Romanem, nie oficjalna biografia Kata.

Większa część książki skupia się na dzieciństwie i dorastaniu Kostrzewskiego, ukazując drogę muzyka do pełnej dojrzałości zarówno tej dosłownej, jak i artystycznej. Śledzimy więc losy Romana w domu dziecka, poznajemy dramatyczne losy jego matki, słuchamy jak żyło się w PRL-u, co porabiał lider Kata na każdym etapie nauki i w pracy jako górnik. Dowiadujemy się, co spotkało go w czasie Stanu Wojennego, jak zaczynała się jego kariera muzyczna. W gruncie rzeczy przypatrujemy się „jak hartowała się stal”. Znakomicie udało się uchwycić gawędziarski styl Kostrzewskiego, jego filozoficzne zapędy i niebanalne podejście do świata i ludzi. Tym bardziej, że rozmówca bardzo chętnie sypie z rękawa anegdotami i wspomnieniami, które pozwalają spojrzeć nieco inaczej na niektóre aspekty działalności muzyka. Podkreślam jednak, że jest to rozmowa z Romanem Kostrzewskim, człowiekiem-legendą, ale którego działalność w Kacie była tylko jednym z wielu innych barwnych epizodów w życiu. Oczywiście, z perspektywy fana najważniejszym. Oczywiście, sam Kostrzewski również ma szacunek dla własnej legendy (co zaznaczał jeszcze w połowie lat 90-tych). Ale ma on również świadomość, że czasy największej świetności ma już za sobą, a życie toczy się dalej. Dlatego ci, którzy szukają pieczołowitego omówienia kolejnych albumów kultowego zespołu, czy też jego późniejszych odłamów muszą się liczyć z tym, że muzyka odgrywa tutaj marginalne znacznie. Na pierwszym miejscu stoi ex aequo filozofia i dzieci. O tych ostatnich Roman nie mówi wprawdzie zbyt wiele, szanuje ich prywatność, szczególnie gdy chodzi o dorosłe, mające już własne rodziny. Ale w momentach, gdy zaczyna o nich mówić, jest w tym więcej pasji i radości, niż w całych stronach, w których po raz kolejny roztrząsa historię Kata. W tym miejscu muszę jednak wspomnieć, że bardzo pozytywne wrażenie wywołały u mnie opowieści, w których pojawiał się Piotr Luczyk. Znamienne jest to, że Kostrzewski opowiadał o relacjach z byłym współpracownikiem bez żalu czy złości, jaka często cechuje wspomnianego gitarzystę w sytuacjach odwrotnych. Owszem, gdy doszło do momentów opisujących konflikt, który doprowadził do rozpadu grupy, sprawa wygląda już troszeczkę inaczej, ale i tutaj bohater książki nie próbuje siebie wybielać, przedstawia jedynie swój punkt widzenia. A ten pozwala, wbrew pozorom spojrzeć na rozłam i kłótnie, które do niego doprowadziły z nieco innej perspektywy.

Niestety, książka ta nie jest pozbawiona wad. Pomijam fakt, że główny bohater czasem mija się z prawdą. Jak mawiał Jan Himilsbach – „ co z tego, że to nie wszystko prawda, skoro tak jest ciekawiej”. Bardziej irytująca jest tutaj objawiający się czasem brak dziennikarskiego doświadczenia Mateusza Żyły. Młody nauczyciel i piłkarz jest niewątpliwie wielkim fascynatem Kata, nie sposób mu również odmówić ogromnej i imponującej wiedzy z zakresu literatury, szkoda, że czasem chęć pochwalenia się znajomością jakiegoś cytatu, czy innego utworu literackiego sprawia, że wtrąca swoje uwagi do wypowiedzi Kostrzewskiego wybijając go z rytmu i sprowadzając rozmowę na zupełnie inne tory. Druga sprawa, że wszystkie pytania zdają się być bardzo grzeczne, jakby pytający bał się nadepnąć swojemu interlokutorowi na odcisk. Rozumiem szacunek wobec swojego idola, ale jednak w momencie, kiedy pada decyzja o skonstruowaniu wywiadu-rzeki, trzeba się liczyć z tym, że niektóre tematy trzeba podrążyć. Tymczasem, kiedy jakieś pytanie nie odpowiada pytanemu, ten albo udziela pokrętnej wypowiedzi, albo w ogóle zmienia temat, na co Żyła, niestety, przystaje. Podobnie nie komentuje, ani nie podważa wypowiedzi dość szczególnej treści. Nie jestem zwolennikiem hien dziennikarskich, niemniej zabrakło tutaj pazura, który pozwoliłby uczynić ten wywiad czymś więcej niż grzeczną rozmową fana ze swoim legendarnym idolem.

„Głos z ciemności” jest więc książką, którą każdy fan Romana Kostrzewskiego i Kata powinien mieć we własnej kolekcji. Twarda oprawa, liczne zdjęcia, zarówno kolorowe jak i czarno-białe ucieszą każdego fana. Nie jest to jednak książka, która w jakiś rewolucyjny sposób zmieni myślenie o jej bohaterze wśród tych, którzy go już znają. To wywiad-rzeka z Romanem, nie oficjalna biografia Kata. Ostrzegam więc, jej lektura może pozostawić pewien niedosyt, bowiem tytułowy „głos” zamiast oczekiwanego przez niektórych szyderczego śmiechu okazuje się być szeptem, w który ukazuje „królestwa myśli zamknięte w łupinie od orzecha”. Ale przecież właśnie taki jest Kostrzewski, którego jedni kochają, inni nienawidzą – nieposkromiony, nieprzewidywalny, niepowtarzalny.

harry-potter-banned
Poprzedni

Harry Potter i subtelne uwiedzenie przez szatana

lethal-weapon-first-season-2016-2-54431
Następny

Lethal Weapon 01x01 - na co komu serialowa "Zabójcza Broń"? [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz