KSIĄŻKI 

Sędzia – w układzie zamkniętym [recenzja]

Mariusz Zielke powoli wyrasta na czołowego przedstawiciela polskich thrillerów. Właśnie ukazał się trzeci tom opowiadający o Jakubie Zimnym, dziennikarzu badającym mroczne sekrety Polaków.

Dziennikarz pisze artykuł o finansiście, Adamie Bonarze. Milioner miał wszystko, poczynając od świetnie prosperującej firmy, żony, domu, na kochankach kończąc. Okazał się jednak oszustem, który szybko zbankrutował pozostawiając po sobie liczne długi i zawiedzionych wierzycieli. Bonar jednak padł ofiarą mafii bankowo-sądowej, której przedstawicielami jest prezes banku Księży, były funkcjonariusz SB i bezwzględny sędzia Fogel. Finansista podejmuje akcję odwetową mającą na celu uratowanie firmy, którą chcą przejąć przestępcy. Jakub Zimny, gdy tylko orientuje się, że popełnił błąd pogrążając Bonara, robi wszystko by pomóc mu się wydostać z opresji. Obu ich czeka walka z systemem, gdzie prawo jest tylko dla bogatych i polityków.

Drobiazgowość i rzetelność, która powoduje, że powieść wymyka się czasem ramom beletrystyki, wkraczając w rejony publicystyczne

Historia przedstawiona w powieści „Sędzia” została oparta na prawdziwych wydarzeniach i już samo to powoduje, że można mieć ciarki podczas lektury. Już wcześniejsze książki autora przyzwyczaiły czytelnika, że rozlicza się on brutalnie ze światem finansjery i obnaża polityczno-dyplomatyczne aspekty przestępczości zorganizowanej. Tym razem zdecydowanie wkracza w świat prawników i bankierów. Jest to zarówno zaleta powieści, jak i jej drobny minus. Może się bowiem okazać, że zwolennicy szybkiej akcji i trzymających w napięciu zwrotów akcji poczują się rozczarowani, takich zabiegów bowiem w trzecim tomie przygód Zimnego nie ma. Zielke skupia się bowiem na wyjaśnieniu kruczków prawnych, szczegółowo omawiając rozmaite aspekty funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Ta drobiazgowość i rzetelność, która powoduje, że powieść wymyka się czasem ramom beletrystyki, wkraczając w rejony publicystyczne, może sprawić, że część czytelników odbije się od lektury. Szkoda, bo w tej perfekcyjnie skonstruowanej powieści kryje się mistrzowsko opowiedziana historia, którą spokojnie można postawić obok takich wybitnych dzieł polskiej kinematografii jak „Dług” czy „Układ zamknięty”. Szczególnie ten drugi tytuł jest bardzo bliski opisywanej książce, porusza bowiem tę samą problematykę. Tu również mamy historię człowieka, którego uczciwa praca i dorobek całego życia w jednej chwili zostały zaprzepaszczone przez wysoko postawione osobistości, wobec których prawo jest nie tyle bezradne, co ich po prostu nie dotyczy, a wręcz umożliwia im swobodę działania. Szary człowiek staje się w tym momencie zaszczutą zwierzyną, pozbawioną dobrego imienia i własnej godności. Świadomość, że takie rzeczy zdarzają się w naszym kraju jest przerażająca. Tym bardziej, że tak naprawdę, podobnie jak w przypadku wcześniej wspomnianych tytułów trudno o jednoznacznie optymistyczny finał. Świat powieści jest zepsuty i zdegenerowany, tutaj nie ma w zasadzie postaci jednoznacznie pozytywnych, za to cała masa kanalii i cynicznych drani gotowych jednym podpisem czy nagięciem jakiegoś przepisu przekreślić całe życie tego, kto stanie im na drodze. Trudno polecać takie książki, trudno wyrzucić je z pamięci. Zdecydowanie warto przeczytać.

Universal
Poprzedni

Wybawiciel - Nieoswojony Dziki Zachód [recenzja]

Egmont
Następny

Nemo #2: Berlińskie róże - zabawy popkulturą ciąg dalszy [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz