KSIĄŻKI 

Serce to samotny myśliwy – sadystycznie smutna powieść [recenzja]

Cóż można napisać o powieści, która jest jednym z najważniejszych amerykańskich utworów prozatorskich XX-go wieku? Jedynie tyle, że doczekaliśmy się właśnie kolejnego jej wznowienia dzięki wydawnictwu Albatros i jest do doskonała okazja dla tych, którzy dotąd nie mieli okazji, by zapoznać się z tym wybitnym dziełem.

„Serce to samotny myśliwy” jest wstrząsającą i niezwykle przejmującą opowieścią o samotności, niezrozumieniu i odmienności. W tym przenikliwym studium ludzkich emocji obserwujemy rozwijający się dramat, którego symptomów nikt nie dostrzega, a jego eskalacja wywołuje zaskakujące reakcje. Bohaterem utworu jest niemowa, Grawer Singer, któremu ciężko się pozbierać po tym jak poświęcił swoje życie opiece nad przyjacielem, również niemową, Antonapoulusem, a ten ostatecznie przysporzył mu tylko wielu zgryzot, by ostatecznie uciec i dać się zamknąć w przytułku. Nie mogący sobie poradzić z samotnością Singer staje się mimowolnie powiernikiem sekretów sąsiadów, którzy odbierają jego obojętność, spokój i grzeczność jako dobroć. Tymczasem, w rzeczywistości Grawer wręcz kpi sobie z ich nieporadności i banalnych problemów. Bo jakież to kłopoty może mieć uczennica Mick, która nie chce być dorosła? Doktor Coopeland, wspierający walkę ciemnoskórych? Biff, pozwalający biednym jeść w swojej gospodzie za darmo? Czy wreszcie zbuntowany anarchista i pijaczyna – Jeff? Każdy z nich szuka pocieszenia u niemego powiernika, który sam walczy z największym demonem – samotnością. W dzisiejszych czasach finał nie zaskakuje tak jak ponad sześćdziesiąt lat temu, ale w żaden sposób nie zmniejsza się siła jego wymowy.

Bez wątpienia jest to jedna z najbardziej smutnych i bezlitosnych książek jakie kiedykolwiek powstały, w sadystyczny bowiem sposób odziera życie ze złudzeń nie zostawiając żadnej nadziei.

Pesymistyczna wymowa utworu i zgorzkniały komentarz zachowań międzyludzkich to stały element twórczości autorki, której życie było naznaczone pasmem cierpień i zmagań się z własnymi problemami emocjonalnymi oraz rozlicznymi chorobami. Nacechowane wyobcowaniem i potrzebą izolacji postacie, dryfujące pośród egoistycznych indywiduów nigdy jednak nie były tak perfekcyjnie wyrażone jak właśnie w debiutanckiej powieści Carson McCullers. Jest to tym bardziej zaskakujące, że w chwili wydania książki autorka miała ledwie dwadzieścia trzy lata. Perfekcyjny i ponury obraz społeczeństwa południa Stanów Zjednoczonych wciąż robi ogromne wrażenie, a co bardziej przerażające, mimo upływu epok, w ogóle nie wydaje się być zdezaktualizowany, jest wręcz uniwersalny. Trzeba sporej odwagi, by wejść do świata autorki, nie sposób wyjść stamtąd niezmienionym. Genialne, ponadczasowe dzieło.

heavy metal world
Poprzedni

Heavy Metal World - Tak się rodził polski metal [recenzja]

Wyd. Komiksowe
Następny

Życie. Powieść graficzna - trudy życia i dojrzewania w powojennej Japonii [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz