KSIĄŻKI 

Silver. Powrót na Wyspę Skarbów – słowo dotrzymane [recenzja]

Niedawno omawialiśmy kontynuacje filmów, które nie powinny były powstać. Podobnie wygląda sprawa z książkami. Są powieści, tak kultowe i nietykalne, że nie sposób pomyśleć o tym, by stworzyć z nich bezczelny sequel. Zwłaszcza, gdy autor oryginału nie żyje od lat. Rynek konsumencki żyje jednak według własnych zasad, dlatego wieść o „Powrocie na Wyspę Skarbów” przyjęliśmy z niepokojem. Niepotrzebnie.

„Wyspa Skarbów” Roberta Louisa Stevensona to arcydzieło literatury młodzieżowo-przygodowej, powieść legenda, której nie sposób nie znać. Doczekała się niezliczonych adaptacji filmowych i teatralnych, okazała się na tyle uniwersalna, że jej akcję przenoszono zarówno do czasów współczesnych jak i dalekiej przyszłości i konwencji science-fiction. Nie sposób odnaleźć wszystkich literackich nawiązań, które pojawiły się w innych powieściach. Ciekawe, że trzydzieści dziewięć lat po premierze oryginału, za zgodą spadkobiercy oryginału, Lloyda Osbournea, A.D. Howden Smith napisał całkiem udany prequel, wyjaśniający jak piraci weszli w posiadanie skarbu. „Złoto z Porto Bello”, bo o nim mowa, ukazało się w 1924 roku i cieszyło się całkiem sporą popularnością, choć oczywiście nie dorównującą oryginałowi. W roku 1956 powstała alternatywna historia pióra Ronalda Fredericka Dalderfielda „Przygody Bena Gunna”, w której autor próbował po swojemu uzupełnić klasyczną opowieść. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że „Powrót na Wyspę Skarbów” bije na głowę poprzednie kontynuacje. Ale prawda jest taka, że jest od nich nie tylko niewiarygodnie lepszy. Powieść Andrew Motiona po prostu zbliża się do nieosiągalnego. Do klimatu i nastroju legendy.

Bądźcie pewni, że rzeczony tytuł przypomni Wam młodzieńcze lata, gdy pierwszy raz zetknęliście się z magią Wyspy Skarbów

Zawiązanie akcji nie należy do szczególnie wyszukanych i przyznam szczerze, że było jednym z powodów, dla których nie wierzyłem w zasadność kontynuacji. No bo jak to brzmi? Córka Długiego Johna Silvera, Natty, odnajduje syna Jima Hawkinsa, by wraz z nim odszukać resztę zaginionego skarbu. Spytacie, jak to zaginionego? No cóż, czterdzieści lat wcześniej zebrano złoto, teraz czas na srebro. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że syn Jima nazywa się… Jim. Junior. I razem z ojcem, znudzonym przygodami i niebezpieczeństwem jakiego doznał w młodości, prowadzi tawernę nad Tamizą. Znajdujący się na niej szyld głosi, że oto podróżni trafili do Hispaniolii. Nie da się ukryć, że Andrew Motion początkowo bezczelnie pogrywa sobie na sentymentach i klasycznych wzorcach. Nim jednak zdążymy się zniechęcić, a tanie chwyty zmuszą nas by rzucić książką w kąt, nagle odkrywamy, że pochłonął nas wspomniany wcześniej klimat, niemal perfekcyjnie imitujący oryginał. Choć trudno w to uwierzyć, zachęcamy do przeczytania lub odświeżenia legendarnej powieści Stevensona, a potem sięgnięcia po „Silver. Powrót na wyspę skarbów”. Różnice stylu są naprawdę znikome, natomiast fabuła, pomijając naiwne jej zawiązanie, to już rozrywka najwyższych lotów. Autor perfekcyjnie łączy klasykę gatunku ze współczesną literaturą przygodową, wiernie odwzorowując realia epoki i dbając o to, by czytelnik nie poczuł zawodu. I choć akcja rozwija się niespiesznie, a sam pomysł zdaje się być karkołomny, bądźcie pewni, że rzeczony tytuł przypomni Wam młodzieńcze lata, gdy pierwszy raz zetknęliście się z magią Wyspy Skarbów, a zbudzona wyobraźnia rozwieje Wam włosy pod piracką banderą.  A gdy akcja już ruszy… Uwierzcie na słowo, że takich intryg, starć i charakternych postaci nie powstydziłby się sam Stevenson. Słowa dane w tytule okazały się dotrzymaną obietnicą. Fenomenalna kontynuacja legendarnej książki.

bez grawitacji review
Poprzedni

Bez grawitacji - Gitarowy powrót do lat 80. [recenzja]

Rebis
Następny

Gamedec: Obrazki z Imperium - energetyczne i dynamiczne science fiction [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz