KSIĄŻKI 

Star Wars: Koniec i Początek – migawki z upadającego Imperium [recenzja]

“Powrót Jedi” zakończył się wielką fiestą i radością jaka ogarnęła planety galaktyki po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci. To iście bajkowy finał, ale jak pokazuje książka Chucka Wendiga, “Koniec i początek”, bohaterowie Rebelii wcale nie żyli długo i szczęśliwie, a Nowa Republika rodziła się w ogromnych bólach.

Akcja powieści rozgrywa się kilka miesięcy po bitwie o Endor, kiedy to niedobitki Imperium zwołują tajną naradę na niewiele znaczącej planecie Akiva, a oddziały rebeliantów i dyplomatów sklejają do kupy nową władzę. Wbrew ogólnie pozytywnej atmosfery wypływającej z trylogii Lucasa, życie w galaktyce nie należało do szczególnie łatwych i przyjemnych. Stąd też w “Końcu i początku” nie uświadczymy tego specyficznego, bajecznego ducha oryginału, bo od razu uderza w nas surowa wojskowa i polityczna proza życia.

Chuck Wendig napisał absorbującą powieść, pełną zwrotów akcji, interesujących pomysłów z odrobiną humoru, która w szczególności powinna trafić do starszych odbiorców.

Wendig na arenę wydarzeń wprowadza mnóstwo nowych postaci. Różnicuje je klasowo i charakterologicznie, a każdego obdarza ukształtowaną osobowością, która jest umiejętnie rozwijana w trakcie wydarzeń. Bohaterami są pilotka rebeliantów, która chce odzyskać syna, łowczyni nagród chcąca upolować grubą imperialną rybę, imperialny dezerter-alkoholik i admirał floty, której celem jest podnieść z kolan ukochane Imperium. Każda z nich jest interesująca, posiada bagaż własnych emocji, doświadczeń i zachowań, a ich wątki autentycznie pobudzają ciekawość, tym bardziej, że autor sprawnie dozuje kolejne informacje. Grupkę tych specyficznych postaci uzupełniają te nieco bardziej znane z filmowej trylogii, jak admirał Ackbar, Wedge Antilles czy Mon Mothma, ale pełnią one role poboczne, bardziej do zobrazowania szerszej perspektywy i działań toczących się niezależnie od głównych bohaterów. A co z Lukiem, Leią i Hanem? Ci rozbijają się gdzieś w kosmosie i przeżywają własne opowieści, choć Solo i Chewie pojawiają się w jednej z migawek.

No właśnie, migawki. “Koniec i początek” poprzetykany jest sporą ilością interludiów, które z główną osią fabularną nie mają nic wspólnego, ale za to są bardzo interesującym spojrzeniem na to co rozgrywa się w innych rejonach galaktyki. Ich bohaterami są zazwyczaj anonimowi mieszkańcy biorący udział w różnych przedsięwzięciach, ale zdarzają się i ci bardziej znani, jak właśnie Han Solo. W tych interludiach znajdują się też interesujące tropy co do planowanych w przyszłości wydarzeń i zjawisk, subtelne nawiązania do “Przebudzenia Mocy”, wojen klonów a nawet “Rebeliantów”. Książka jest więc napakowana nie tylko sprawnie zaplanowaną i zrealizowaną sensacyjną akcją, ale i wieloma smaczkami, które spodobają się miłośnikom gwiezdnej sagi.

Chuck Wendig napisał absorbującą powieść, pełną zwrotów akcji, interesujących pomysłów z odrobiną humoru, która w szczególności powinna trafić do starszych odbiorców. Więcej tu bowiem surowości, dzikości i bezwzględności, którym bliżej do poważniejszego “Imperium kontratakuje” niż fantazyjnego i lekkiego “Powrotu Jedi”. Najlepsza książka z wydanego jak dotąd w Polsce nowego kanonu.

TVP
Poprzedni

Polak potrafi, czyli polskie seriale fantastyczne dla dzieci i młodzieży

UIP
Następny

Łowcy zombie - truposze z penisem w tle [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz