KSIĄŻKI 

Strasznowiłka w Groźnym Gąszczu – bajka inna niż większość [recenzja]

Na naszym rynku nie brakuje sympatycznych i mądrych książeczek dla dzieci, które przyciągają nie tylko słowem ale i obrazem. Ale „Strasznowiłka w Groźnym Gąszczu” zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych tego typu pozycji.
Wiele uniwersalnych mądrości płynie z lektury tej książeczki i są one podane w bardzo prosty i atrakcyjny sposób.

Po pierwsze ze względu na tytułową bohaterkę, której daleko do miłych i uczynnych postaci przewijających się przez karty różnorakich publikacji.  Strasznowiłka to mała leśna łobuziara o specyficznym spojrzeniu na świat, beztroska i nieco egoistyczna. Za karę zostaje zesłana do Groźnego Gąszczu, a zadaniem, które pozwoli jej powrócić do swoich bliskich jest ujarzmienie wiatru. Przybywa więc w czajniku niesionym przez balon i zaczyna siać niemały zamęt w spokojnej dotąd części lasu. Wiele zwierząt nie rozumie jej swobodnego zachowania, inne wpadają w furię i próbują wygonić, kolejne, znając specyfikę jej gatunku, tolerują ją i próbują delikatnie ujarzmić.

Jak przekonuje Jana Bauer, niekrótka wizyta leśnej istotki wyjdzie na dobre obu stronom konfliktu. W każdym kolejnym rozdziale napięcie i niechęć zaczyna opadać, przeradzając się w prawdziwe przyjaźnie. Droga do tego nie jest wcale łatwa i prosta, ale wspólne przeżycia zacieśniają więzy. Autorka co rusz wprowadza nowe sytuacje i zdarzenia, które za każdym razem czegoś ich nauczą. A to dowiedzą się, że nie warto oceniać obcych po wyglądzie, że ich odmienna kultura wcale nie musi być złem, że nie można bać się czegoś czego się nie zna i warto to poznać, na własnej skórze odczują siłę bezmyślnej plotki, a także moc bezinteresownej pomocy. Wiele uniwersalnych mądrości płynie z lektury tej niewielkiej książeczki i są one podane w bardzo prosty i atrakcyjny sposób.

Świetnie nadaje się ona do czytania dziecku na głos i z podziałem na role. Mnóstwo tu dialogów, które dają sposobność do naśladowania głosów zwierząt i sprawdzenia się w roli aktora z rasowego audiobooka. A dla młodych to dodatkowa atrakcja, która łatwiej przykuje ich uwagę.

Drugim atutem „Strasznowiłki…” są ilustracje Caroline Thaw, które wyróżniają się tym, że za grosz nie ma w nich uroczej słodkości. Wszystkie obrazki wykonane są w odcieniach szarości z tylko gdzieniegdzie dodanym elementem kolorystycznym podkreślającym dany szczegół. Efekt jest niesamowity i raczej rzadko spotykany w książkach dla dzieci. Z kolei jej delikatna kreska bardziej przywodzi na myśl opowieści grozy niż te o antropomorficznych zwierzątkach, ale spokojnie, Groźny Gąszcz jest groźny tylko z nazwy.

PWN
Poprzedni

Trzewiczki Matki Boskiej [fragment]

MAG
Następny

Wszyscy na Zanzibarze - Ponure arcydzieło science fiction [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz