KSIĄŻKI 

Syn szpiega – Rodzinny interes [recenzja]

Zdrady, napięcie i walka o każdy skrawek informacji. Oto problemy agenta wywiadu. Zazwyczaj dostajemy to w formie kryminalnej lub sensacyjnej opowieści. Czasem jednak życie pisze ciekawsze historie. Zobaczcie, jak Bryan Denson poradził sobie z tym w „Synu szpiega”.

Denson napisał swoją książkę porządnym, dziennikarskim stylem, oszczędnym w ozdobniki, ale idealnie rzeczowym i płynnym. To pozwala wczuć się w czasy, o których opowiada.

Książka Densona opowiada o Jimie i Nathanie Nicholsonach. O ojcu i synu, którzy sprzedawali informacje wywiadowcze rosyjskiemu wywiadowi. Autor prowadzi nas przez całą karierę Jima, jego wzloty i upadki, opowiada o życiu rodzinnym i kulisach pracy w CIA. Wreszcie dowiadujemy się, co pchnęło starszego Nicholsona do złamania przysięgi, jaką składał wstępując do Agencji. Potem zaś do głosu dochodzi syn, Nathan.

Sam moment zdrady Jima opisano jednak jakoś zdawkowo. Aż chciałoby się zajrzeć do głowy szpiega i dowiedzieć więcej o tym, co myślał, gdy zdradzał. Poza wyjaśnieniami ekonomicznymi nie dostajemy nic. Poszedł, porozmawiał i stało się. Przeszedł na czerwoną stronę mocy i już. A mnie zawsze zastanawiało, co czują ludzie, którzy robią takie rzeczy. Rozumiem, że to nie „Akwarium” Suworowa, a fakty mogły nie sprzyjać takim rozważaniom, ale niedosyt pozostaje.

Tytułowy syn, Nathan, wchodzi na scenę powoli, jakby zza kulis. Robi to z zupełnie innych pobudek. Chęć zapewnienia bytu rodzeństwu oraz ślepa wiara w ojca pchnęły go na drogę bez powrotu. To na nim skupia się w pewnym momencie ciężar i cały dramatyzm historii, którą stworzyło życie.

Książkę wypełniają także sylwetki innych ludzi zamieszanych w sprawę. Autor każdemu z nich daje swoje pięć minut i pozwala wybrzmieć, byśmy zrozumieli wpływ każdego trybika na prowadzone śledztwo. Poznajemy sprawę z różnych perspektyw.

Denson napisał swoją książkę porządnym, dziennikarskim stylem, oszczędnym w ozdobniki, ale idealnie rzeczowym i płynnym. To pozwala wczuć się w czasy, o których opowiada.

Pod postacią „Syna szpiega” dostajemy przyzwoitą książkę z pogranicza reportażu, zahaczającą o kulisy wydarzeń, które przez długi czas nie schodziły z pierwszych stron gazet. Już ten fakt powinien wystarczyć, by podgrzać atmosferę podczas czytania.

Wykop ten artykuł:

Nasza ocena

Bardzo dobra 70%
Syn szpiega, Bryan Denson, Czarna Owca 2015
70
Powergraph
Poprzedni

Wróżenie z wnętrzności [patronat]

Universal Pictures
Następny

Lea Thompson: powrót z przeszłości [wywiad]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz