KSIĄŻKI 

Trawa – S-f w religijno-moralnym sosie [recenzja]

W serii Artefakty proponowanej przez wydawnictwo Mag ukazują się arcydzieła i klasyczne powieści science-fiction, które w Polsce zostały nieco zapomniane, albo w ogóle nie miały szansy się ukazać. O ile w przypadku dotychczas wydawanych (i recenzowanych tutaj) tytułów nie szczędziłem słów pochwały, to w przypadku „Trawy” mam mieszane uczucia.
„Trawa” to znakomicie pomyślany, genialnie napisany utwór science-fiction, którego głównym celem są filozoficzne rozważania religijne.

Tytułowa Trawa to planeta, kosmiczna anomalia, miejsce porośnięte różnokolorowymi i różnogatunkowymi rodzajami tej rośliny. Jednocześnie jest to jedyne miejsce, którego nie dotknęła tajemnicza choroba, zaraza, która znacznie przerzedziła ludność wszystkich znanych planet. Ludzie, którzy uciekając z zaludnionej Ziemi szukali możliwości przetrwania, teraz stoją w obliczu zagłady. Akcja rozpoczyna się od przygotowań do polowania, jakie urządza jeden ze szlacheckich rodów planety. Niemal religijne obrzędy prowadzą do mistycznego wręcz rytuału. W gruncie rzeczy bowiem, pod niezbyt wyszukanym płaszczykiem intrygi zazębiającej się wokół wirusa wyniszczającego ludzkość, mamy punkt wyjścia do rozważań religijnych i duchowych, przeplatających się z licznymi wątkami romansowo-erotycznymi. Bez obaw jednak. Pruderyjni czytelnicy nie muszą zaraz wpadać w panikę. Erotyka jest tu jedynie słowną ekwilibrystyką, figurą, która nie znajduje odbicia w opisowych scenach. Tutaj doznania erotyczne są tożsame z religijnymi, mitycznymi. Tworzy to bardzo ciekawy punkt widzenia i jest jednym z najjaśniejszych punktów powieści. Niestety, ma też ona swoje mielizny.

Od początku lektury czytelnika poraża oryginalny, złożony i skomplikowany świat. Autorka nie oszczędza odbiorcy, od razu wrzuca go na głęboką wodę i każe się odnaleźć w powikłanych relacjach, zależnościach, hierarchii. Muszę przyznać, że wraz z bogatym i wyszukanym językiem powieści, bardzo szybko dałem się porwać historii. Jednak im dalej w las, czy też w trawę, tym bardziej ubywało mi entuzjazmu. Wprawdzie świat przedstawiony nie przestawał zachwycać, a znakomicie skrojeni bohaterowie (nawet ci epizodyczni) potrafili przykuć na moment uwagę, jednak całości zabrakło spajającej wszystko unikalnej fabuły, czy raczej takiej, która nie byłaby nadmiernie rozwodniona przez natłok rozważań na poły filozoficznych. Bo to nie jest tak, że „Trawa” to powieść przeciętna. Problemem jest to, że cały ten genialnie przedstawiony świat, jego bohaterowie, hierarchia, zasady, posłużyły tak naprawdę do rozważań na temat ludzkiej natury, a przede wszystkim wiary i religii. Pretekstowa (co również nie znaczy, że zła) fabuła oscylująca wokół wyjaśnienia zagadki zarazy i historii Araibów, mitycznego ludu zamieszkującego przed laty Trawę, jest rozwodniona przez kolejne wykłady na temat poszczególnych wartości. Momentami wprost zapominałem, że czytam powieść science-fiction, czując się jak na wykładzie, w trakcie którego ktoś piętnuje fanatyzm religijny, definiuje grzech, pokutę, odkupienie i na różne sposoby próbuje przedstawić mi swoją duchowość. Krótko mówiąc, po zachwycającym starcie utknąłem w gąszczu religijnych traw i tylko dzięki samozaparciu dotarłem do końca. Stąd wspomniane przeze mnie na początku rozterki wobec powieści Sheri S. Tepper.

„Trawa” to znakomicie pomyślany, genialnie napisany utwór science-fiction, którego głównym celem są filozoficzne rozważania religijne. Dla jednych będzie to wabik, dla innych wprost przeciwnie. To powieść ambitna i niełatwa w odbiorze, bo skierowana do specyficznego czytelnika. Zdecydowanie zasługuje na miejsce w serii Artefakty, równie zdecydowanie uznam ją jednak za najmniej wybitny z dotychczas wydanych tam utworów.

Akurat
Poprzedni

Zabójcza sprawiedliwość - oryginalne science fiction [recenzja]

ABC
Następny

Quantico - terroryzm i sercowe rozterki [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz