KSIĄŻKI 

Ucieczka z raju – kosmiczny thriller [recenzja]

Robert J. Szmidt olbrzymie uznanie zyskał dzięki utworom podejmującym temat postapokalipsy, którą bawi się na różne sposoby. Uważam jednak, że to w nurcie science fiction tak naprawdę rozwija skrzydła, co potwierdza właśnie “Ucieczką z raju”.

W drugim tomie “Pól zapomnianych bitew” autor stosuje sprawdzoną hitchcockowską taktykę – detonuje fabularną bombę, a potem już tylko podsyca ogień napięcia. W XIV w., gdy ludzkość skolonizowała znaczną część Ramienia Oriona, zostaje ona zaatakowana przez wysoko zaawansowanych technologicznie Obcych, których jedynym celem jest wymazanie podrzędnego gatunku z mapy kosmosu. Rozpoczyna się wojna, w której nasza cywilizacja ma nikłe szanse na przetrwanie. Dowództwo Floty opracowuje nowe strategie, a w wielu systemach trwa szaleńcza ucieczka, Na jednej z ewakuowanych planet kapitan Święcki, ten sam, który w “Łatwo być bogiem” samowolnie uratował jedną z prymitywnych form życia od podobnej zagłady, trafia na głęboko skrywaną tajemnicę, która może w pewien sposób odmienić bieg konfliktu.

Szmidt świetnie rozwija wątki z poprzedniego tomu, wpierw jednak wali czytelnika obuchem w głowę, zupełnie zmieniając formułę opowieści. Zakończenie “Łatwo być…” sugerowało raczej dalszą leniwą eksplorację kosmosu w poszukiwaniu innych form życia i zdatnych do zasiedlenia planet, tymczasem zostajemy wrzuceni w wir szybko rozwijającej się militarnej akcji. Najpierw dostajemy więc space operę pełną gębą gdzie kosmiczne bitwy, taktyka i pozbawieni emocji Obcy grają pierwsze skrzypce. Później otrzymujemy fantastykę egzystencjalną gdzie ważniejszą rolę odgrywa człowiek wraz ze swoimi dylematami, rozterkami i próbami pragmatycznego podejścia do tematów, w których tak naprawdę nie ma dobrych rozwiązań.

Zaskakujące jest jak naturalnie Szmidtowi wychodzi łączenie tak odległych od siebie biegunów, jak łatwo w zupełnie monotonnych scenach utrzymuje napięcie i wysoki stopień zagrożenia, i jak sprytnie niepozorny wątek potrafi przekształcić w zapalnik uruchamiający całą fabułę. To bardzo świadomy twórca, doskonale znający prawidła rządzące konwencją, potrafiący inteligentny pomysł przekuć we wciągającą, popową opowieść, a tym samym czytelnikowi szukającemu niezobowiązującej, lekkiej rozrywki przemycić kilka interesujących i pobudzających wyobraźnię kwestii. “Ucieczka z raju” jest więc kolejnym polskim sci-fi wartym lektury i całkowitego wgryzienia się w zgrabnie skonstruowany świat. Mam też nadzieję, że po tę konwencję Szmidt będzie sięgał znacznie częściej, a “Pola zapomnianych bitew” jeszcze nie raz będą mile zaskakiwać.

czas próby
Poprzedni

Czas próby - na ratunek [recenzja]

mr-right-poster-sam-rockwell-anna-kendrick (1)
Następny

Mr. Right - sympatyczny zabójca i jego zakręcona dziewczyna [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz