KSIĄŻKI 

W stronę grozy – kryminalna familiada [recenzja]

Skandynawskich kryminałów nigdy dość? Jak widać na przykładzie „W stronę grozy” Viveci Sten, niekoniecznie.
Na szczęście pod koniec akcja nabiera tempa, następuje kilka ciekawych twistów fabularnych, ale nie wiem, czy to dość, by wynagrodzić przeciętną całość.

Powieść jest szóstym tomem cyklu o parze śledczych. Spokojnie można czytać ją jednak jako pierwszą. Pytaniem fundamentalnym pozostaje, czy będzie Wam się chciało.

W Święta znalezione zostają zwłoki kobiety, wziętej i niepokornej korespondentki wojennej. Sprawę prowadzi inspektor Andreasson, główny bohater cyklu, wraz z partnerką, Norą Linde. Śledztwo naprowadzi duet na na trop rozmaitych ludzkich brudów i nieprzyjemnych tajemnic z przeszłości.

O ile sama sprawa budzi pewne zainteresowanie – jak każde morderstwo – i rozwiązano ją przyzwoicie, o tyle autorka poległa przy próbie zwrócenia uwagi czytelnika na głównych bohaterów. Są… zwyczajnie nudni. Mimo paru cech charakterystycznych, nie wybijają się ponad przeciętność. To po prostu podręcznikowo poprawne konstrukcje, jakich wiele w literaturze kryminalnej. Podobnie zresztą jak postacie poboczne. Choć warstwa obyczajowo-społeczna jest dosyć bogata, złożona i dobrze odrobiona, brakuje w tym wszystkim chemii i zazębienia. Zwłaszcza, że nad wszystkim unoszą się niekoniecznie intrygujące problemy rodzinne. Problemy dotykające każdego z bohaterów. W innej powieści prawdopodobniej służyłyby zagęszczeniu atmosfery, ale u Viveci Sten stały się podłożem do niezbyt porywającej familiady.

Narracja daje radę i zazwyczaj trzyma tempo, ale cierpi z powodu pewnych mankamentów. Skrupulatność opisu zabija przyjemność z czytania. Autorka często idzie w przedstawianie zbędnych detali, bez których czytelnik doskonale sobie poradził ze zobrazowaniem całości. Niektóre, przyznaję, okazują się niezbędne przy przyjętych założeniach, ale resztę mogła sobie spokojnie darować. Na szczęście pod koniec akcja nabiera tempa, następuje kilka ciekawych twistów fabularnych, ale nie wiem, czy to dość, by wynagrodzić przeciętną całość.

„W stronę grozy” nie jest książką złą. Problem polega na tym, że równocześnie nie jest książką przesadnie dobrą.

Netflix
Poprzedni

10 filmów, które warto obejrzeć po seansie "Stranger Things" [ranking]

Cserna Szabo_Wielka księga kaca.indd
Następny

Wielka księga kaca - z kacem przez wieki [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz