KSIĄŻKI 

Wampir – egotyk kontra Gliwice [recenzja]

„Wampir” Chmielarza to nowy typ detektywa i Śląsk jakiego nie znacie z kryminałów. Reasumując – świetne otwarcie obiecującego kryminalnego cyklu.

Zacznę osobiście. Wojtka poznałem dwanaście lat temu. On był młodym próbującym swoich sił w recenzjach autorem, ja redaktorem w „Nowej Fantastyce”. Wojtek się starał, ja jak to ja, przekonany wówczas o własnej nieomylności, kompletnie nie interesowałem się tym jak i co, ktoś pisze. Pewnego dnia tak przeredagowałem recenzję Wojtka  z powieści Feliksa Kresa, że wyszło na to, iż jej autor nie czytał i bredzi. Na Wojtka wylało się wiadro fandomowych pomyj, a ja jak to ja, olałem sprawę. Po latach przeprosiłem za całą sytuację (długo nie chciałem się do tego przyznać, ale całe to zdarzenie nauczyło mnie sporo – przede wszystkim pytania autorów przy wątpliwościach związanych z tekstem) i chyba jesteśmy kolegami. Nie przyjaciółmi, nie bliskimi kumplami. Ot, znajomymi, którzy czasami ze sobą rozmawiają i mimo zaszłości lubią (jeśli nie nadinterpretuję). Wspominam o tym wszystkim nie przez przypadek. Otóż nie sięgałem po kryminały Wojtka z prostego powodu – gdzieś podświadomie dręczyły mnie wyrzuty sumienia za dawną sprawę i omijałem je szerokim łukiem.

W końcu przeczytałem „Przejęcie” – okazało się dobre. Ale po premierze rok i jakoś nie napisałem o nim nic. A teraz wpadł mi do rąk „Wampir”. Zaznaczam od razu (i podkreślałem to już tu wiele razy) znajomość z autorem a ocenianie jego dzieła, to dla mnie zawsze dwie kompletnie oddzielne sprawy. Kilku znajomych się o tym przekonało, a kilku obraziło. Tak już bywa.

„Wampir” uwiódł mnie tym co wielu czytelników i recenzentów odrzuca – postacią głównego bohatera. Dawid Wolski jest detektywem jakiego nieczęsto uświadczycie. Antypatyczny gnój, którego ma się ochotę kopnąć w zadek. Nie da się go lubić. Jest egotyczny, oślizgły a jego motywacje są co najmniej dwuznaczne. W polskim kryminale mamy wysyp policjantów, policjantek, detektywów ze skazami, z traumami, z życiowymi upośledzeniami, ale większość nich mimo draństw na koncie da się lubić. Wolski taki nie jest. Wolskiego można co najwyżej zaakceptować. Ktoś powie – nie da się na takiej postaci budować serii, bo przecież czytelnik musi się z bohaterem utożsamić. Naprawdę nie da? A ile wy macie małych lub większych draństw na koncie? Wolski jest ludzki, bo składa się z błędów i niedoskonałości, których Chmielarz nie próbuje maskować. I to ogromna zaleta tej postaci. Tak naprawdę anty-detektywa, który nie tylko nie radzi sobie z sobą, ale też i ze śledztwem. Podziwiam konsekwencję Wojtka w budowaniu tej postaci. I odwagę w pójściu pod prąd trendom.

„Wampir” odstaje od reszty kryminałów także miejscem, w którym osadzono akcję. Gliwice nie są często wykorzystywane, podobnie zresztą jak Śląsk, który przecież ze swoją skomplikowaną historią, lokalnymi podziałami aż prosi się o pełnokrwisty kryminał. Chmielarz okazji nie zmarnował a jego Gliwice intrygują, choć zapewne mieszkańcy mogą poczuć się ciut urażeni tym, że na kartach powieści ich miasto maluje się jako siedlisko zepsucia i brudu. No cóż – bywając w Gliwicach tylko przejazdem miewałem te same skojarzenia.

Fabularnie „Wampir” zaczyna się jak klasyczny noirowy kryminał. Matka pewnego chłopaka nie może uwierzyć w jego samobójstwo. Wynajmuje Wolskiego, aby ten wyjaśnił okoliczności śmierci jej syna. Śledztwo, które miało stanowić szybki zastrzyk gotówki dla naszego detektywa, szybko zamienia się w wycieczkę przez piekło.

Jeśli miałbym zarzucić coś Chmielarzowi, to jedynie to, że w połowie powieści tempo „Wampira” siada. Nie na długo i zapewne celowo – w końcu to otwarcie nowego cyklu trzeba skoncentrować się na budowaniu świata i postaci – ale mnie rzuciło się to w oczy. Tyle, że ja jestem czytelnikiem dość perfidnym, bo wychowanym na kryminałach, maniakalnie się nim przyglądającym, a co za tym idzie zwracającym uwagę na rzeczy, których nie zauważają inni. Ale nawet mnie Chmielarz kupił „Wampirem” i jego bohaterem. Wielkie brawa.

Regression
Poprzedni

Regression – sztuka marnowania filmowego potencjału [recenzja]

Cthulhu LEGO DB
Następny

Mity Cthulhu zaklęte w klockach LEGO [galeria]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz