KSIĄŻKI 

Wojny alchemiczne #1: Mechaniczny – czas człowieka z mosiądzu [recenzja]

Wydawnictwo Sine Qua None coraz wyżej wznosi sztandar fantastyki, próbując, z całkiem niezłym skutkiem, udowodnić, że jego odłam Imaginatio może zmienić układ sił na polskim rynku. „Mechaniczny” to kolejny dowód na tę tezę.

Steam-punk cieszy się ostatnio coraz większym uznaniem, ale jak każda odmiana gatunkowa w większości zawiera utwory oscylujące wokół jednego schematu i wnoszące nic nowego do rozwoju literatury. I choć nie ma nic złego w czytaniu podobnych historii, o ile gustuje się w danej stylistyce, to jednak, przyznajmy, sam fakt wprowadzenia maszyn parowych w zastępstwie elektryczności i rozwoju technologicznego nie gwarantuje od razu udanej i ciekawej lektury. Pierwszy tom cyklu Iana Tregilisa zabiera nas do świata tak niezwykłego, że nie sposób o nim zapomnieć długo po zakończeniu powieści.

Zgodnie z założeniami gatunku akcja rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości w XX-tym wieku. Trzysta lat wcześniej naukowiec i zegarmistrz Chrstiaan Huygens stworzył mechanicznego człowieka, Klakiera, skłonnego wykonać wszelkie polecenia swego pana. Zgodnie z ludzką logiką, władze Holandii szybko przystąpiły do konstruowania armii, która w szybkim czasie podbiła całą Europę. W obecnych czasach jedynie Francja stawia jeszcze nikły opór, głosząc, że każdy ma prawo do wolności. Kruchy rozejm między dwoma państwami wisi jednak na włosku, a tymczasem na arenie światowej pojawia się Jax, klakier, człowiek z mosiądzu, niewolnik, który zamarzył sobie, że również ma prawo do decydowania o własnym losie. Prawo do wolności. Jego upór w dążeniu do celu zachwieje posadami całego świata.

Utwór dostarcza niebanalnej rozrywki, a intrygujący miks konwencji science-fiction ze steam-punkiem wyróżnia go na tle innych podobnych gatunkowo.

To co od razu rzuca się w oczy, to fakt, że teoretycznie, fabuła pobrzmiewa echami znanych utworów. Nietrudno bowiem odnaleźć tutaj odwołania do Philipa Dicka, czy Isaaka Asimova. Rebelia jednostki przeciwko utopijnemu społeczeństwu to kanon, nie stanowi wyjątku również motyw buntu maszyny wobec swoich stwórców. Ale o ile dotąd buntowali się ludzie, roboty, ludzie ze stali, czy nawet gliny (tak, u Terry’ego Pratchetta mieliśmy rebelię golemów), o tyle jakoś nigdzie nie słychać o ludziach z mosiądzu. Nie jest to zresztą jedyny oryginalny patent Tregilisa. Oprócz Jaxa, będącego siłą rzeczy głównym bohaterem, poznajemy także innych buntowników – superszpiega Berenice Charlotte de Mornay-Périgord i pastora Vissera. Świat przedstawiony poznajemy z ich perspektywy, co pozwala nam spojrzeć na niego pod różnymi kątami i to stanowi jeden z najjaśniejszych punktów tego utworu. Wolność jest bowiem pojęciem bardzo rozległym, mieści w sobie zarówno aspiracje jednostki dążącej do swobodnego wyrażania siebie, jak i pragnienia narodowościowo-polityczne, ale i pozostawia duży zakres duchowości postrzeganej w aspekcie religijnym. Przyznaję otwarcie, że sposób prowadzenia narracji, jak i stopniowy, nieśpieszny rozwój fabuły nie musi każdemu przypaść do gustu, szczególnie, że w gruncie rzeczy, rozwój akcji nie jest szczególnie zaskakujący. Owszem, nie brak tu kilku dramatycznych momentów mogących schwycić za serce co wrażliwszych czytelników, jednak są one naturalną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń. Ale właśnie ta subtelny brak pośpiechu konfrontowany czasem z bezlitosną i wulgarną stroną języka niektórych postaci, czyni z „Mechanicznego” świat wyjątkowy. Autor kreuje przed nami świat niezwykły, ale nie próbuje przy tym porazić czytelnika swoją wiedzą i erudycją, jednocześnie nie wdaje się w szczegółowy opis zasad działania wszystkiego, wierzy w inteligencję odbiorcy i daje mu możliwość samodzielnego interpretowania faktów. Słownictwo pełne ozdobników i skomplikowanych terminów nie odstręcza, ale (głównie dzięki niezmordowanemu tłumaczowi – Bartkowi Czartoryskiemu) dodatkowo uwypukla spójność świata przedstawionego i jego oryginalną wizję. Utwór dostarcza więc niebanalnej rozrywki, a intrygujący miks konwencji science-fiction ze steam-punkiem wyróżnia go na tle innych podobnych gatunkowo. Imponuje rozmach i wyobraźnia autora. To bardzo dobra powieść, której jedynym minusem jest wynikająca z konwencji przewidywalność, można więc mówić o taryfie ulgowej dla czytelnika. Trzeba mieć na uwadze fakt, że mamy do czynienia z tomem pierwszym, który stanowi ledwie wprowadzenie do „Wojen Alchemicznych”. Bardzo udane wprowadzenie.

 

poke go
Poprzedni

Pokemon - Marzenie, które podbiło świat

Foto: Lech Polcyn, lic. CC 3.0 (wikimedia)
Następny

Prof. Jerzy Vetulani: Narkotyki same w sobie nie są złem [wywiad]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

1 Comment

  1. […] DZIKA BANDA QFANT GAME EXE […]

Dodaj komentarz