KSIĄŻKI 

Wspaniałe życie – mocny kryminał pod alkoholowym aniołem [recenzja]

Alkoholizm to nasza choroba narodowa, często bagatelizowana, innym razem nadmiernie eksponowana, nakazująca bić się w piersi i rozpaczać. Robert Ziębiński pokazuje, że o walce z nałogiem można pisać… z humorem.

Z nałogami można walczyć na różne sposoby. Jedną z najskuteczniejszych form jest poświęcenie się pracy. Wie o tym bardzo dobrze Robert Ziębiński, człowiek wielu talentów i… pomysłów. W odróżnieniu od wielu marzycieli konsekwentnie wprowadza je w życie czego dowodem jest jego najnowsza powieść. Od początku trzeba zaznaczyć jedno. To nie jest powieść autobiograficzna, choć pewne fakty mogą implikować podobieństwa głównego bohatera do szefa i właściciela Dzikiej Bandy. On również toczy zaciekłą walkę z nałogiem, nie rozstaje się z papierosami i sypie z rękawa pomysłami na biznes. On również uwielbia dobrą muzykę rockową i jazzową, kocha kryminały i krwawe horrory. I również może poszczycić się wyjątkowym poczuciem humoru. Na tym jednak podobieństwa się kończą.

Paweł, główny bohater i zarazem narrator „Wspaniałego życia” to alkoholik. Kawał wyszczekanego i bezczelnego drania, który w głębokim poważaniu ma wszystkich innych, uważając siebie za centrum wszechświata i wyrocznię we wszystkich sprawach. W gruncie rzeczy te typowe objawy choroby alkoholowej pozwalają Pawłowi skutecznie realizować się w pracy, zdobywać kolejne kochanki i bawić się z nie wylewającymi za kołnierz kumplami. Do momentu, gdy w atmosferze skandalu musi z tej pracy odejść, a jego chamskie i agresywne zachowania doprowadzają do odejścia jego partnerki, Dominiki. Użalać się nad sobą i żyć z odprawy nie można w nieskończoność, trzeba więc przedsięwziąć pewne kroki w celu zapewnienia sobie chwały, poklasku i jeszcze raz pieniędzy. Paweł postanawia napisać książkę. Między innymi.

Szczęście, że wreszcie ktoś pokusił się w naszym kraju o tak niepolskie podejście do problemu alkoholowego.

Na powieść składają się dwa wątki. Pierwszy dotyczy głównego bohatera, jego walki z uzależnieniem, udziału w grupie wsparcia, ale także próby poskładania sobie na nowo życia zawodowego. W tej stylistyce Ziębiński radzi sobie doskonale, odwołując się poniekąd do własnych doświadczeń, prawem znakomitego gawędziarza miesza fikcję z rzeczywistością w sposób tak perfekcyjny, że wiele osób może pomylić narratora z autorem. Drugi wątek stanowi powieść pisana przez Pawła, mroczny kryminał mieszający wątki noir z brutalnym thrillerem. O tym, że w tej stylistyce Ziębiński czuje się jak ryba w wodzie świadczy wydane w antologii „Hardboiled” opowiadanie „Śpij, kochanie, śpij”. Niemniej, nie mogłem się przez pewien czas pozbyć wrażenia, że oba wątki zostały sklecone nie tyle co na siłę, co tanim chwytem ktoś tutaj chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Na szczęście, uczucie to szybko minęło, a finał „Glorii” Pawła ładnie zazębia się z powieściowym drugim dnem, jak i trafia w szeroki target za sprawą pewnego filmu, który niedawno powstawał w Krakowie. Fakt, że z dwóch pomysłów udało się zmontować udaną powieść świadczy o umiejętnościach autora. A o tych nie trzeba przekonywać nikogo, kto wcześniej zetknął się z prozą autora „Londyn. Przewodnik Popkulturowy”. Mamy więc i rewelacyjną gawędę, pełną dygresji, smaczków i żartów, gdzie obok historii prawdziwie mocnych i wstrząsających pojawiają się rozładowujące emocje anegdoty, czy choćby cięte riposty i komentarze, nie stroniące od wulgaryzmów. Mamy i kryminał, gdzie jak w zwierciadle odbija się uwielbienie do zachodnich klasyków popkultury, nawet tych od horroru ekstremalnego. Ta miłość do amerykańskiej literatury ma jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt.

„Wspaniałe życie”, mimo iż alkohol, skutki jego nadużywania i wreszcie walka z nim mogłyby uczynić z tej powieści kolejne „Pod mocnym aniołem”, czy chociażby ekwiwalent „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, nie pretenduje do tego miana. Narracja pełna błyskotliwych uwag, ale i melancholii za latami 80-tymi i 90-tymi zbliża ten utwór do prozy Nicka Hornby’ego. Szczęście, że wreszcie ktoś pokusił się w naszym kraju o tak niepolskie podejście do problemu alkoholowego. Do tej pory każdy kto dotykał tego tematu musiał przy okazji ubabrać się po uszy, a potem ostatecznie pokazać, jakie to wszystko beznadziejne i straszne. Typowy objaw użalania się alkoholika, starającego się wzbudzić współczucie. Typowo polskie doszukiwanie się mesjanizmu w każdym naszym działaniu. A przecież można o nałogach i walce z nimi inaczej, co udowodnił już lata temu Tomasz Piątek świetną „Heroiną” i jeszcze lepszym „Pałacem Ostrogskich”. Tak też i Ziębiński skłania do zastanowienia się nad sobą wszystkich, którzy sięgali kiedykolwiek po alkohol. Czasem rani, potrząsa, ale robi to w sposób delikatny. Przede wszystkim zaś zalewa melancholią i popycha do działania. Bo oto w tym wszystkim chodzi. By przetrwać kolejny dzień. Jak najlepiej potrafimy. By nie zmarnować życia.

zwierzogrod
Poprzedni

Kiss, Lis, Hops, Bang! - noir w Zwierzogrodzie

Momantum
Następny

Forsaken - westernowa wprawka z Sutherlandami [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz