KSIĄŻKI 

Wyspa strachu – mocny cios z Jaguara [recenzja]

Wydawnictwo Jaguar nie przestaje mnie zaskakiwać. Kojarzone z literaturą dziecięcą i młodzieżową, coraz częściej prezentuje książki dla starszych czytelników. Nie dziwiła literatura kobieca, ani thriller w konwencji Dana Browna. Ale co powiecie na krwawy kryminał?

„Wyspa strachu” to pierwsza część cyklu kryminałów o inspektorze policji Fredriku Bromanie, która cieszy się w Szwecji ogromną popularnością. Po lekturze trzeba przyznać, że przynajmniej część tego sukcesu może udać się odtworzyć w Polsce.

Akcja rozgrywa się na Gotlandii, niewielkiej i spokojnej wyspie na Morzu Bałtyckim. Tutaj wypoczywają letnicy, których męczą wielkie miasta. Inspektor Broman jest jednym z takich ludzi. Przyjeżdża tu wraz z rodziną, by odetchnąć od niebezpieczeństw Sztokholmu. Szybko jednak dochodzi do zdarzeń, które wywołają popłoch wśród turystów. Najpierw jeden z mieszkańców znajduje w swoim domu rozpłataną na pół owcę. Wkrótce w porzuconym aucie odnalezione są zwłoki mężczyzny, również rozcięte perfekcyjnie na pół. Broman obawia się, że zabójca dopiero zaczyna się rozkręcać…

Lubię szwedzkie kryminały, chyba nawet bardziej niż norweskie. Być może ich siła tkwi w pozornej lekkości, z jaką autorzy prezentują świat przedstawiony i zderzają go z okrucieństwem zbrodni? A może wynika to z faktu, że Szwecja wciąż jeszcze jawi mnie się jako kraj swobody i wolności, jak właśnie ta Gotlandia, gdzie życie toczy się w tempie, jakie ludzie sami sobie narzucają. Tym większym kontrastem jest zawsze mord, szczególnie tak brutalny, jak w tym przypadku. Śpieszę jednak uspokoić tych, którym wyobraźnia już zaczęła podsuwać makabryczne sceny. Ostlundh skupia się na ludziach, nie obrzydliwościach, więc spragnieni krwawych i medycznych opisów muszą poszukać gdzie indziej. Tutaj najważniejszy jest spokojny i towarzyski inspektor, jego cudowna żona i różni mieszkańcy wyspy, typowi Szwedzi, uprzejmi, mili i otwarci. I to właśnie jeden z nich jest bestialskim mordercą, który zdaje się działać bez żadnego planu i motywu.

Świetnie przedstawione miejsce akcji, odpowiednio wstrząsające zbrodnie, intrygujące postacie, no i przesympatyczny główny bohater – to wszystko sprawia, że „Wyspę strachu” można polecić bez wahania każdemu miłośnikowi kryminałów, niekoniecznie tylko skandynawskich.

Świetnie przedstawione miejsce akcji, odpowiednio wstrząsające zbrodnie, intrygujące postacie, no i przesympatyczny główny bohater – to wszystko sprawia, że „Wyspę strachu” można polecić bez wahania każdemu miłośnikowi kryminałów, niekoniecznie tylko skandynawskich. Bardzo spodobał mnie się finał. Daleki od amerykańskich fajerwerków, ale przez swą kameralność jeszcze bardziej dramatyczny. Mogę jedynie utyskiwać, że specyficznie pokierowana intryga nie daje czytelnikowi większych szans na odkrycie sprawcy. Z drugiej zaś strony równolegle z przedstawionymi zdarzeniami pojawiają się czasem króciutkie rozdziały przybliżające nam mordercę, jakby próbujące odnaleźć motyw w jego postępowaniu. Osobiście bardziej mi to przeszkadzało niż pomagało, bowiem nie wykraczało poza ukuty przez konwencję schemat. Na szczęście nie czarny charakter jest tu najważniejszy, a jego przeciwnik i klimat całej powieści. I o ile za kilka miesięcy pewnie zapomnę fabułę „Wyspy strachu”, tak Fredrika Bromana na pewno nie. Będę wypatrywał jego powrotu jak dobrego znajomego, z którym lubię spędzać czas. Kolejny cykl wart śledzenia.

The-Huntsman-Winters-War
Poprzedni

Łowca i Królowa Lodu - przepiękna pustka [recenzja]

Videograf
Następny

Malowidło - Grzegorz Gajek [patronat]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz