KSIĄŻKI 

Zabójcza sprawiedliwość – oryginalne science fiction [recenzja]

Nie wierzcie okładkowemu blurbowi, „Zabójcza sprawiedliwość” nie jest najlepszą space operą XXI wieku. Ale przy tym nie znaczy to, że nie jest jedną z najlepszych powieści science fiction.

Debiutancka powieść Ann Leckie zgarnęła prawie wszystkie najważniejsze wyróżnienia i nagrody amerykańskiego i brytyjskiego rynku fantastycznego. Brana jest także pod uwagę jako materiał źródłowy do telewizyjnego serialu dla stacji FOX i generalnie kto by o niej nie mówił (czytelnicy, krytycy, czy koledzy po piórze) wypowiada się w samych superlatywach. W czym więc tkwi sukces „Zabójczej sprawiedliwości”?

„Zabójcza sprawiedliwość” od strony technicznej to połączenie space opery z military sf, ale tylko na pierwszy rzut oka.

Podczas lektury książki miałem bardzo mieszane uczucia. Wiele zastosowanych przez pisarkę trików zbija na początku z tropu. Najpierw czytelnik zostaje ogłuszony ogromną ilością niezrozumiałych terminów i żargonu, które przez dłuższy czas nie są wyjaśniane, by zachwalę znów poczuć się zagubionym przez bardzo osobliwe podejście do płciowości nie rozróżniające rodzaju męskiego i żeńskiego. W moim przypadku musiało minąć trochę czas zanim przyzwyczaiłem się do tej nowomowy, między wierszami wyczytałem co jest czym, i w jakiś sposób ustawiłem percepcję do postrzegania bohaterek. Po zakończeniu lektury mogę stwierdzić, że ta nietypowa terapia zafundowana przez autorkę, która wywołała u mnie pewną dezorientację, to jedne z najciekawszych i najoryginalniejszych elementów w powieści.

A na tym nie koniec, bo Leckie kreuje niezwykle interesujący wszechświat z kilkutysiącletnią historią, kulturą, religią, sztuką i polityką wypełniającymi totalitarne imperium Radch. Wprowadza ciekawie zorganizowany system klasowy, konstruuje osobliwe zależności, rytuały i intrygę zataczającą kręgi od setek lat. Główną bohaterką „Zabójczej sprawiedliwości” jest serwitor Esk Jeden Dziewiętnastka – sztuczna inteligencja osadzona w ludzkim ciele, stanowiąca część systemu wojskowego transportowca „Sprawiedliwość Toren”, który w wyniku spisku zostaje zniszczony wraz z nieliczną ludzką załogą i tysiącami podobnych ciał przeznaczonych do implementacji SI. Jako jedyny ocalały element wyposażenia i świadek zdrady, Dziewiętnastka poprzysięga zemstę na sprawcy, którą jest Anaander Mianaai, władczyni o tysiącach ciał i jednym umyśle, sprawująca dyktatorskie rządy w imperium.

„Zabójcza sprawiedliwość” od strony technicznej to połączenie space opery z military sf, ale tylko na pierwszy rzut oka. Autorka pomija aspekty techniczne, nie zagłębia się w procedury, specyfikę urządzeń i zasad ich działania, a zamiast tego skupia się na bohaterach i problemach z którymi się mierzą. Tym co najbardziej eksponuje, i co robi największe wrażenie, to podjęty przez nią temat zaawansowanych SI, które w rezultacie okazują się bardziej humanitarne, skore do emocji, empatii i ludzkich odruchów.

Ann Leckie stworzyła intrygujące uniwersum, w które wplotła nie tylko wciągającą fabułę i grupę ciekawych postaci, z Dziewiętnastką na czele, ale zaprezentowała zajmującą wizję rozwoju i wykorzystania sztucznych inteligencji do celów militarnych. „Zabójcza sprawiedliwość” to niezwykle udany debiut, zasługujący na wszystkie nagrody, i atrakcyjny na tyle aby sięgnąć po na równi nagradzaną kontynuację. Nie sugerujcie się jednak wspomnianym na początku blurbem, bo możecie się lekko rozczarować, a szkoda by było przegapić tak oryginalne science fiction.

atlantic city
Poprzedni

PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI – DZIENNIK POKŁADOWY (XII)

MAG
Następny

Trawa - S-f w religijno-moralnym sosie [recenzja]

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz