KSIĄŻKI 

Zaklinacz – genialny debiut mistrza włoskiego thrillera [recenzja]

W zalewie pojawiających się kryminałów i reklam wydawców informujących nas o kolejnych bestsellerowych autorach i znakomitych dziełach coraz trudniej znaleźć naprawdę wartościowy thriller czy kryminał. Powiedzmy krótko – „Zaklinacz” Donato Carrisiego jest czymś więcej.

Włoski autor to fenomen skali światowej. Jego powieści są publikowane w dwudziestu czterech krajach świata, do tej pory sprzedało się ponad dwa miliony egzemplarzy jego książek, z czego osiemset tysięcy w samych Włoszech. Na jego koncie znajduje się też mnóstwo nagród, poczynając od włoskich: Premio Bancarella, Premio Lettarario Massarosa, Premio Camaiore di Letteratura Gialla, przez francuskie Prix SNCD du Polar Europeen 2010 i Prix des Lecteurs du Livre de poche 2011, aż po zwycięstwo w Śródziemnomorskim Festiwalu Kryminału i Powieści Noir. Współpracuje z telewizją RAI i Canale 5 tworząc scenariusze do seriali „Casa Famiglia”, „Nassirya” i „Squadra Antimafia”. Jako zagorzali fani jego twórczości deklarują się Michael Connelly i Ken Follett, którego wpisy na Twitterze, wychwalające powieści Włocha, wpłynęły na rozwój jego kariery w Stanach Zjednoczonych.

Dorobek imponujący, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że jego bibliografia opiewa raptem cztery powieści, a już debiutancka wywołała właśnie falę pochwał i uwielbienia dla autora. Teraz, wraz ze wznowieniem „Zaklinacza” przez wydawnictwo Albatros, możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jak najbardziej zasłużenie.

Carrisi jest bezkompromisowy i wejście do jego świata oznacza zanurzenie się po uszy mrocznej sferze osobowości, stawienie czoła złu tak przerażającemu, że wręcz nierzeczywistemu, a przecież popełnionemu przez człowieka.

Bohaterami powieści jest grupa dochodzeniowa agentów specjalnych, których zadaniem jest rozwikłanie zagadki makabrycznego znaleziska. Oto w ziemi odnaleziono sześć uciętych dziewczęcych dłoni. Pięć z nich pasuje do zaginionych dziewczynek, ale kim jest szósta ofiara? Gdzie są ciała? Stojący na czele grupy, profiler doktor Goran Gavila i młoda policjantka Mila Vasquez, zajmująca się odnajdywaniem zaginionych osób, będą mieli bardzo trudne zadanie do wykonania. Szybko bowiem okazuje się, że znalezisko jest tylko zaproszeniem do niewyobrażalnego koszmaru, chorej gry prowadzonej przez nieuchwytnego mordercę. I nie możemy zdradzić nic więcej, bowiem odsłaniane stopniowo karty wywołują niesamowite dreszcze na plecach i emocje, których brakowało w świecie thrillerów od czasu „Milczenia owiec” i „Siedem”. Carrisi jest bezkompromisowy i wejście do jego świata oznacza zanurzenie się po uszy mrocznej sferze osobowości, stawienie czoła złu tak przerażającemu, że wręcz nierzeczywistemu, a przecież popełnionemu przez człowieka. Ile w nas jest zła? Gdzie przebiega granica między normalnością a szaleństwem? Pytania te uderzają w nas bardzo mocno, szczególnie w zestawieniu z faktem, że wszystkie opisane tutaj przypadki zostały oparte na prawdziwych zdarzeniach. Nie znaczy to, że mamy do czynienia z fabularyzacją prawdziwej zbrodni. Carrisi opierając się na swoich gruntownych badaniach i wykazując ogromną wiedzę z dziedziny psychologii i kryminalistyki, przedstawił historie prawdziwych seryjnych morderców, odpowiednio wplatając je w tę wstrząsającą historię.

Powieść jest wręcz perfekcyjnie poprowadzona i skonstruowana, irytujące może się zdawać jedno zdarzenie, ale wraz z rozwojem zdarzeń okazuje się ono niezbędne do ułożenia puzzli szalonego planu psychopaty. Frazesem jest stwierdzenie, że „powieść jest tak dobra, że nie można się od niej oderwać”. Ale w tym przypadku to pewnik. Każdy krok dalej w świat okrutnych zbrodni, pościg za genialnym psychopatą, prowadzi nas w jeszcze mroczniejsze rejony, odsłania jeszcze straszniejsze mordy i przestępstwa. Człowiek brnie więc dalej, w nadziei, że gdzieś tam przecież musi być światło… Pozytywne zakończenie, albo chociaż promyk słońca świadczący, że jest jeszcze dla nas, jako gatunku ludzkiego nadzieja. A czy jest?

In Rock
Poprzedni

Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) - rubaszna biografia dziwnego zespołu [recenzja]

Egmont
Następny

Usagi Yojimbo: Dwieście posążków Jizo - hołd dla sztuki [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz