KSIĄŻKI 

Złe psy: po ciemnej stronie mocy – literacki Pitbull [recenzja]

Twórca „Pitbulla” od dawna interesuje się kulisami życia w policji. „Złe psy” to kolejny zapis rozmów z gliniarzami, którym daleko do wzorowych mundurowych, stawianych jako przykład na apelach.
Historie snute przez bohaterów Vegi to kawał wciągającej opowieści o życiu w mundurze.

Siedem wywiadów. Siedem ponurych życiowych historii. Na otwarcie chyba najmocniejsza – opowieść sierżanta sztabowego, którego w sumie niewiele różni od bandytów. Lubi bić. Zazwyczaj bije tych złych, ale nie trudno wyobrazić go sobie w sytuacji, gdy traci panowanie nad sobą w miejscu publicznym. Ten sam sierżant w wywiadzie nie dość, że rozwiązuje najbardziej tajemnicze zabójstwa ostatnich lat (m.in. Olewnika), zaliczył kilka odsiadek, to jeszcze snuje opowieść o przenoszeniu zwłok z dzielnicy, żeby przypadkiem nie wpakować w kłopoty kolegi. Potem jest już lżej, ale to nie znaczy, że przyjemniej. Mamy policjantkę alkoholiczkę, która nie radzi sobie ani z nałogiem, ani z życiem. Podinspektorów i nadkomisarzy, którzy piją na umór, utrzymują kontakty ze światem przestępczym i generalnie, daleko im do ideału. W zasadzie trudno tu znaleźć jedną postać, której nie można niczego zarzucić. Każdy ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki.

Vegę na szczęście nie interesuje ocenianie swoich bohaterów. On po prostu pozwala im mówić. Czasami trochę podpuszcza, ciągnie za język, ale generalnie pozwala mówić. A gdy ci mówią… no cóż… napiszę tak: niektóre z ich historii sprawiają, że z większą pokorą i dystansem podchodzimy do najbardziej wymyślnych i ponoć nieprawdopodobnych fabuł w filmach sensacyjnych. Bo gdybyśmy obejrzeli w kinie historię świadka koronnego, który nie dość, że non stop pije z policją, to jeszcze posuwa policjantkę a na koniec panią prokurator, uznalibyśmy, że ktoś tu przesadza. Jak się okazuje – nie. Tak wyglądało życie jednego świadka i jego kolegów z policji.

Nie ma tu świętych, są sami grzesznicy, a Vega cały czas próbuje dojść do tego – dlaczego policja przekracza swoje uprawnienia? Dlaczego część mundurowych w finale trudno odróżnić od tych, których ścigają? Czy znajduje odpowiedzi? No właśnie – i tu dochodzimy do największego mankamentu tej książki. Braku drugiej strony. Mamy w „Złych psach” siedem mocnych wywiadów z psami, które przeszły na złą stronę, tyle że mnie najbardziej brakuje tu komentarza. Nie oceny, a spojrzenia na tę samą historię od drugiej strony. Rozmowy z rodzinami tych policjantów. Z aresztowanymi. Wiem, że Vega maglował swoich bohaterów wielokrotnie, że sprawdzał czy ich historie są prawdziwe czy też konfabulują, ale gdyby jeszcze dał wypowiedzieć się osobom zainteresowanym, „Złe psy” z wciągającej, mrocznej podróży w głąb policyjnych brudów, zamieniłyby się w równie mroczną opowieść o obliczach zła i tym jak niewiele brakuje, aby teoretycznie normalny człowiek zamienił się w zwierzę.  Co oczywiście nie zmienia faktu, że historie snute przez bohaterów Vegi to kawał wciągającej opowieści o życiu w mundurze.

howl-poster (1)
Poprzedni

Howl – wilkołaki kontra pociąg [recenzja]

© 2014 Fotograf Anna-Lena Ahlström +46-709-797817
Następny

Roslund / Thunberg - Szwecja to kraj, gdzie wszystko zostaje w rodzinie [wywiad]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz