KSIĄŻKI 

Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana

Drogie Panie, a może w szczególności Panowie, „Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana” to lektura idealna na lato, ale chyba bardziej nawet na pochmurne dni, bo po brzegi wypełniona jest gorącymi emocjami i pozytywną energią, która potrafi udzielić się nawet przypadkowym osobom znajdującym się w pobliżu czytelnika.

Powieść rozpoczyna się jak rasowy kryminał. Do biura madryckiego inspektora wkracza bogaty jegomość i zgłasza zaginięcie syna – jedynego spadkobiercy brytyjskiego imperium wydawniczego. Istnieje prawdopodobieństwo porwania, morderstwa, uwikłania w handel narkotykami, itp., ale sprawa okazuje się bardziej skomplikowana niż na to wygląda. Atticus Craftsman przybył do Hiszpanii celem zamknięcia pisma „Librarte”, które generowało straty, a które prowadzone jest przez pięć obrotnych kobiet w różnym wieku. Gdy dowiedzą się, że ich los wisi na włosku zrobią wszystko aby nie dopuścić do utraty ukochanego miejsca pracy.

Mamen Sanchez wręcz doskonale prowadzi narrację. Robi to w sposób nieliniowy, tworząc swoistego przekładańca z poszczególnych wątków, raz wybiegając na chwilę do przodu, a raz wracając do poprzedniego wydarzenia lub zwięźle opowiadając je z perspektywy innego bohatera. Absolutnie nie idzie się w tym pogubić, a zabieg ten generuje specyficzny nastrój, potęgowany jeszcze przez równie osobliwą, ale niezwykle wciągają konstrukcję zdań. Jednym słowem, przez książkę śmiga się niczym przez najszybszy tor formuły jeden. Ale dość technikaliów, tym co jest najistotniejsze w „Zupełnie niespodziewanym…” to przecudowny klimat jaki udało się wykreować autorce. Akcja książki rozgrywa się w gorącej Hiszpanii, a jej bohaterkami są równie gorące co nieprzewidywalne kobiety i narwani faceci gotowi oddać za nie życia, a dla kontrastu wsadzono tu kilkoro sztywnych Anglików z ich nienagannymi manierami, etykietą i wyniosłym stylem życia. To zestawienie generuje całe mnóstwo zabawnych sytuacji i nieporozumień, które jeszcze bardziej zagęszczają kryminalną intrygę.

Autorka z wielką miłością sportretowała swój kraj i jego mieszkańców. Widoczne to jest w szczególności za sprawą pięciu bohaterek, tak różnych od siebie jak to tylko możliwe (stara panna w podeszłym wieku, młoda gniewna, rozwódka, ustatkowana nieszczęśliwa, ustatkowana szczęśliwa), a których wspólne losy i osobiste przeżycia zaczynają w pewnym momencie interesować bardziej niż kryminalna zagadka. Sanchez znalazła złoty środek między kilkoma gatunkami i umiejętnie połączyła przejmującą obyczajówkę z sensacyjną akcją i niegłupim romansem, a całość podała w przepysznym komediowym sosie i przyprawiła zgrywą z Brytyjczyków. Na dodatek „Zupełnie niespodziewane…” jest też listem miłosnym do literatury samej w sobie; pełno tu odniesień do kultowych książek i autorów, wizji pięknych prywatnych biblioteczek, sensacyjnych literackich odkryć, a i sam Tolkien pojawia się w niezwykle interesującej roli.

„Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticussa Craftsmana” to kocioł, w którym gotuje się mnóstwo przepysznych składników. Jego skosztowanie wzbudza przyjemne fale gorąca, niezwykle pozytywne emocje i świeżą energię do działania. I tak, jest to fantastyczna powieść kobieca, ale powinien po nią sięgnąć każdy facet chcący naładować baterie i wydostać się z szarych szponów codzienności. Może to za sprawą mojej wewnętrznej femme, ale podczas lektury bawiłem się świetnie. „Zupełnie niespodziewane…” to pierwsza powieść Sanchez przełożona na polski i mam szczerą nadzieję, że nie ostatnia.

Hachette
Poprzedni

Marvel Knights Spider-Man #2: Jadowity [recenzja]

Treblezin
Następny

100 najlepszych popowych piosenek #20-11

Paweł Deptuch

Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz