Muzyka 

25 – Adele i pop z duszą [recenzja]

Po czterech latach milczenia powraca dziewczyna, która nigdy nie miała być gwiazdą. Adele i jej album „25” mocno namiesza na zestawieniach najlepszych płyt 2015 roku.
Jeśli ktoś miał wątpliwości i wydawało mu się, że Adele to sezonowa gwiazdka, no cóż – ta płyta rozwieje jego wątpliwości. Kawał profesjonalnie wykonanego popu w duszą.

W sumie tej płyty miało nie być. Sukces, jaki odniosła jej poprzednia płyta, czyli „21” zaskoczył samą wokalistkę, która nie ukrywała, że całe to zamieszanie, ją przeraziło. Adele obiecywała, bowiem sobie, że nigdy nie będzie wielką gwiazdą, a jeśli jej to się przydarzy nigdy nie odbije jej woda sodowa. Zawsze chciała grać w średniej wielkości salach, zawsze chciała normlanie chodzić po ulicach… Rzeczywistość jest okrutna – „21” okazało się najlepiej sprzedającą się brytyjską płytą w XXI wieku, a Adele z szarej myszki zamieniała się w gwiazdę totalną. Z całym przekleństwem tego statusu. Paparazzi i dziennikarze zajmujący się tzw. stylem, zarzucali jej nadwagę i zły gust. Fani z butami wpakowali się do domu (no, pod dom). W efekcie młoda wokalistka wyjechała z Londynu, zamieszkała na wsi, wyszła za mąż, poświęciła się rodzinie i… dopadł ją twórczy blok. Premierę nowego albumu przekładano z roku na rok. Miała ukazać się w najpóźniej w 2013, potem pod koniec 2014. Kiedy kilka tygodni temu pojawiły się plotki o nowym krążku, portale plotkarskie przeprowadziły nawet śledztwo, aby dowiedzieć czy płyta istnieje. Na szczęście współpracownicy Adele okazali się przytomnymi ludźmi i zamiast opowiadać niestworzone historie o krążku, zaczęli wodzić dziennikarzy za nos. A potem pojawił się pierwszy singiel i ustalono datę.

„25” otwiera znany już utwór „Hello”. I trzeba przyznać – to mocne wprowadzenie w nowy album. Powoli rozwijająca się ballada, ładnie buduje napięcie. I kiedy wydaje się, że „Hello” to wszystko, czym może Adele zaskoczyć, zaczyna się „Send My Love (To Your New Lover)” i rozumiemy, że pierwsza piosenka to tylko mała wprawka. Prawdziwa petarda będzie tuż po niej. „Send…” wbija się w serduszka jak nóż. Perfekcyjna ballada miłosna, ale z pazurem. Oj nasłuchamy się tej piosenki w rozmaitych talent shows. I znów, kiedy myślimy, że Adele właśnie pokazała szczyt swoich umiejętności, zaczyna się „I Miss You” – tyle, że tu pazur i zaczepność ustępuje miejsca tęsknocie podszytej mrokiem. W sumie o całej płycie można pisać dokładnie w ten sposób, bo co piosenka to zaskoczenie i perełka. W natłoku bardzo dobrych piosenek wybija się jeszcze znakomita „River Lea” – pulsujący bas, świetny refren. Kolejny hit do śpiewania w telewizji. I zamykający płytę „Sweetest Devotion” – chyba najweselszy utwór na płycie. Jakby po podróży przez mrok, ponure ballady i opowieści o szukaniu nowej miłości, na finał wzeszło słońce a świat stał się lepszym miejscem.

To, co wyróżnia „25” od poprzedniczek to dojrzałość. Mimo, że Adele nie zmieniła gatunku – to wciąż pop, podszyty mocniej soulem niż folkiem – ten album brzmi inaczej. Dojrzał głos wokalistki. Aranżacje mają większy rozmach. Nie wiem czy wynika to z faktu, że wokalistka dopieszczała album dwa lata, czy z jakiejś zmiany, jaka w niej zaszła – ale to nieistotne. Jeśli ktoś miał wątpliwości i wydawało mu się, że Adele to sezonowa gwiazdka, no cóż – ta płyta rozwieje jego wątpliwości. Kawał profesjonalnie wykonanego popu w duszą.

Soda Studio
Poprzedni

Na końcu wchodzą ninja [patronat]

Mushchelka Sp. z o.o.
Następny

Git – obejrzane za karę [recenzja] [film]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz