Muzyka 

Blackstar – czarna gwiazda Davida Bowie [recenzja] [muzyka]

Dwudziesty piąty album Davida Bowie i jeden z najlepszych jakie nagrał od lat. Jeśli nie jeden z najlepszych w jego karierze.

Dziewięć piosenek. Już otwierający album blisko dziesięciominutowy utwór tytułowy, wyraźnie sugeruje – nic tu nie będzie takie, jakie się spodziewacie. W obrębie jednej piosenki Bowie zmienia melodię i nastrój trzy razy. Jakby tego było mało „Blackstar” jest bezczelnie antypopowy. Zupełnie jakby Bowie chciał celowo wprowadzić słuchaczy w maksymalną konsternację. I udaje mu się to perfekcyjnie. Jeśli jednak liczyliście, że po eksperymentalnym otwarciu, Bowie zwolni i zabierze was do świata przyjemnych piosenek – przykro mi. Przeliczyliście się. Całość albumu „Blackstar” to bezustanna jazda po bandzie. Każda piosenka wymyka się łatwym popowym klasyfikacjom i każda wymaga od nas skupienia, ale przede wszystkim otwartego umysłu.

 

„Lazarus” pozornie rozpoczyna się jak klasyczna ballada Bowiego. Pozornie, bo gdzieś po minucie pojawiają się dziwnie przestrojone gitary, a David powoli przenosi nas do świata rządzonego przez obłęd. W podróży przez tę krainę rytm wyznaczają elektroniczne bity, a narratorem jest nie tyle głos wokalisty, a wszechobecny i dominujący na płycie saksofon. Na nim gra tu jazzowy kompozytor i muzyk Donny McCaslin, który wspólnie z Bowiem skomponował muzykę na „Blackstar”. Zresztą w nagraniach do płyty brali udział tylko jazzowi muzycy (którym ponoć Bowie kazał słuchać płyt Bords of Canada) i to słuchać. Albumem rządzi zupełnie inna energia, bliżej jej do rozimprowizowanego jazzowego happeningu, niż popowego koncertu… Zresztą świetnie słychać to w pięknym, zamykającym płytę „I Can’t Give Everythng Away” – prosta piosenka, która nagle zaczyna żyć zupełnie innym, antypiosenkowym życiem.

Jeśli spróbować umieścić ten album gdzieś na tle bogatej dyskografii Bowiego, to „Blackstar” brzmi odrobina jak wypadkowa szaleństwa nagrań z Brianem Eno (taki miks „Low” i „Outside”) połączona z chłodem „Black Tie White Noise”. Z tą drobną różnicą – tym razem Bowie kompletnie zignorował linie melodyczne. Nie są, zatem ważne refreny, nie ma tu piosenek, które łatwo wpadają w ucho.  Z każdym kolejnym przesłuchaniem „Blackstar” uwodzi coraz mocniej. Wciąga w swój szalony elektroniczno-saksofonowy świat i zostawia głębokie blizny na duszy. Bo to taka płyta, która dotyka właśnie duszy. Wwierca się w nią głęboko, zasiewając niepokój połączony z ciekawością, która każe słuchać nam „Blackstar” kolejny raz i kolejny, i kolejny, i kolejny…

Oficjalnie „Blackstar” ukaże się ósmego stycznia – jako prezent na sześćdziesiąte dziewiąte urodziny Bowiego. Ale już dziś – pierwszego dnia nowego roku, zupełnie śmiało możemy powiedzieć, że emeryt Bowie, wydaje jedną z najlepszych płyt 2016 roku. Po takim otwarciu 2016 roku może być tylko doskonały.

DC Entertainment
Poprzedni

Adaptacje komiksów w 2016 roku

Disney
Następny

"Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy" czyli nowy porządek [film]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

2 Comments

  1. Konrad
    2016-01-08 at 18:26 — Odpowiedz

    Jak dla mnie, harmonijka z I Can’t Give Everything Away brzmi niemalże identycznie jak ta w A New Career in a New Town. To jest nawiązanie jakie narzuciło mi się po jej pierwszym przesłuchaniu :)

  2. Somi
    2016-01-16 at 13:42 — Odpowiedz

    „(…) Bowie, wydaje jedną z najlepszych płyt 2016 roku. Po takim otwarciu 2016 roku może być tylko doskonały”.

    Niestety, nie będzie.

Dodaj komentarz