Muzyka 

God Don’t Ever Change – Waits i przyjaciele grają bluesa [recenzja]

Tom Waits, Sinead O’Connor, Luther Dickinson, Lucinda Williams nagrali piękny album w hołdzie dla Blind Willie Johnsona. Warto go słuchać… i uczyć się bluesa.

 

Blind Willie Johnson to ikona bluesa. Człowiek, który dał nam przejmujące religijne bluesy jak „Dark Was the Night”, „The Soul of a Man” czy „John the Revelator”. W swojej muzyce łączył gospelową żarliwość z potęgą korzennego bluesa. Gdy zmarł w 1945, był biedakiem, który nie zarobił na swoich pieśniach grosza.

Sława przyszła później. Dziś jego pieśni wielbią tacy giganci jak Ry Cooder, Beck, Eric Clapton czy Tom Waits. Ten ostatni zresztą promuje swoim nazwiskiem krążek „ „God Don’t Never Change” – stworzoną przez bluesową wytwórnię Alligator składankę w hołdzie dla Johnsona. Pieniądze na płytę zbierano na portalach crowdfoundingowych, a obecność na nie potwierdzili sami wielcy.

Mamy zatem tu i Toma Waitsa, i Lucindę Williams, Luthera Dickinsona, Dereka Trucksa, Blind Boys of Alabama, Sinead O’Connor czy Cowboy Junkies. Każdy z gości wybrał piosenkę Johnsona i zagrał ją po swojemu. Waits, jako dobry duch projektu, jako śpiewa kompozycje dwie: „The Soul of a Man” i „John the Revelator”.  Obie w genialny, powodujący dreszcze sposób. Dwie piosenki dostała także Lucinda Williams („Nobody’s Fault But Mine” i „God Don’t Ever Change”) – i zagrała je porywająco.

Zresztą każdy pojawiający się tu artysta dostarczył piosenki zaaranżowane i zaśpiewane tak, że trudno się od nich oderwać. Najwspółcześniej brzmią tu Cowboy Junkies ze swoim mocno przesterowaną wersją „Jesus is Coming Soon”. Reszta muzyków postawiła na tradycję. Blind Boys of Alabama przypominają chór gospel z lat 50., Luther Dickinson znów brzmi, jak zaginiony geniusz lat 60., Rickie Lee Jones jak diva z lat 70. Poraża Sinead O’Connor w swojej interpretacji „Trouble Will Soon Be Over”. To co wyczynia w tym prostym gospelowym hymnie po prostu rzuca słuchaczem o ziemię. Królowa powróciła.

Dziwią mnie niektóre recenzje tej płyty publikowane w Stanach. Większość recenzentów zrzuca jej… nazbyt staroświeckie brzmienie. No cóż – faktycznie, nie ma tu eksperymentów, wszystkie piosenki brzmią mocno retro, ale czy to zarzut? Przeciwnie – w świecie, w którym wszyscy kombinują i ścigają się na dźwięki, taki postój i chwila kontemplacji starego bluesa i gospel nikomu nie zaszkodzi.

Loma Vista Recordings
Poprzedni

Post Pop Depression - Iggy Pop znów wściekły [recenzja]

Wally Wood DB
Następny

Wally Wood - wiele twarzy ikony science fiction [galeria NSFW]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz