Muzyka 

Gore – Deftones na jakie czekaliśmy [recenzja]

W ciągu dwudziestu jeden lat kariery piątka Amerykanów zdążyła odcisnąć trwałe piętno na muzycznej scenie. Początkowo z miejsca zaszufladkowani jako kolejni z przedstawicieli wyjątkowo modnego w latach 90. nu-metalu, z biegiem lat i kolejnymi muzycznymi dokonaniami ewoluowali  w jedynych w swoim rodzaju gigantów atmosferycznego, ciężkiego grania. „Gore” taką etykietkę tylko potwierdza – do dziś nikt nie potrafi robić tego lepiej.
Z jednej strony mamy tu melodyjność na skalę dotąd u Deftonesów niespotykaną, z drugiej, wciąż solidną dawkę eksperymentalnych, połamanych gitar, cementowanych unoszącą się tle elektroniką.

Już otwierające album singlowe „Prayers/Triangles” mogłoby sugerować poniekąd w jakim kierunku zmierza całe nagranie. Mogłoby, bo choć echa pierwszego kawałka gdzieś na „Gore” będą się jeszcze pojawiać, ósmy studyjny album Deftones to taki krążek, który lubi zaskakiwać do samego końca. Już w następującym po otwarciu „Acid Hologram” mamy do czynienia z całkowitą zmianą tempa i nastroju – i na tego typu momenty, należy się odsłuchując krążek przygotować znacznie częściej.

Nie oznacza to, że Amerykanie całkowicie odeszli od stylistyki prezentowanej wcześniej na sławetnym „White Pony” czy bardziej eksperymentalnym „Diamond Eyes”. Nadal mamy tu do czynienia z mięsistymi riffami Stephena Carpentera, wespół z perkusyjnymi popisami Abe Cunninghama potrafiącymi zbudować wielowarstwową ścianę dźwięku. W parze z przyprawiającymi o zawrót głowy instrumentalami idą też frontmańskie popisy Chino Moreno, który w jednej chwili potrafi wypluwać płuca, by w następnym momencie uwodzić hipnotyzującym wokalem. Na „Gore” słychać to jeszcze bardziej niż na wcześniejszych dokonaniach Amerykanów – chyba nikt tak dobrze nie oddaje całej palety emocji, bawiąc się głosem tak, by pozwolić słuchaczowi płynąć przez kolejne fragmenty muzycznej mozaiki.

A tych jest co nie miara. Począwszy od agresywnego „Doomed User”, przez zmieniające tempa jak w kalejdoskopie tytułowe „Gore”, aż do zamykającego krążek, unoszącego się gdzieś na pograniczu balladowych brzmień „Rubiconu”. Wisienką na torcie jest gościnny występ dającego piękny, eteryczny popis gitarowych brzmień Jerry’ego Cantrella z Alice in Chains w „Phantom Bride”.

„Gore” śmiało można określić najlepszym dotąd dokonaniem Amerykanów i spokojnie taką tezę wybronić. Z jednej strony mamy tu melodyjność na skalę dotąd u Deftonesów niespotykaną, z drugiej, wciąż solidną dawkę eksperymentalnych, połamanych gitar, cementowanych unoszącą się tle elektroniką. Wszystko to składa się na rzecz o piorunującej sile oddziaływania na emocje słuchacza.

W czasach, w których nauczyliśmy się konstruować komputery zdolne samodzielnie łączyć akordy w ścieżki dźwiękowe, muzyczny świat potrzebował takiej płyty jak nigdy dotąd – wyszeptanej z czułością wprost do ucha kochanka, a czasem i wykrzyczanej z głębi trzewi w momentach najczarniejszej rozpaczy. Jedno nie ulega wątpliwości – kwintetowi panów z Sacramento po raz kolejny  udało się stworzyć stanowiący istną fuzję gatunków i styli monumentalny album, który jedynie zyskuje z każdym kolejnym odsłuchaniem. A przecież właśnie to charakteryzuje dzieła najdoskonalsze, prawda?

misconduct-poster-lg
Poprzedni

Misconduct - Hopkins i Pacino w przeciętnym thrillerze [recenzja]

Bozie_okladka_plaska
Następny

Bozie - Dzieci pytają, duchowni odpowiadają [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz