Muzyka 

Hewi metal – Nasz własny Spinal Tap [recenzja]

Śmieszą Was „dzikie” i „niebezpieczne” metalowe zespoły w rodzaju Manowar, których członkowie sprawiają wrażenie jakby faktycznie uwierzyli, że są conanopodobnymi herosami z okładek własnych płyt? A może wciąż nie możecie pozbierać się po seansie komedii „Oto Spinal Tap”, w której nadzwyczaj celnie wypunktowano wszystkie śmiesznostki związane z karierą metalowca? Jeśli tak, to dziarskie pieśni Nocnego Kochanka powinny przyprawić Was o solidny ból przepony…

Bardzo trudno o dobry heavymetalowy kabaret – zwykle prześmiewcze metalowe piosenki tworzą muzycy związani z innymi gatunkami (jak Paweł Kukiz w najlepszych czasach grupy Piersi, albo Tymon Tymański w „polovirusowym” wcieleniu Kur), którzy dość szybko nudzą się tematem i nawet jeśli szło im świetnie, kończą na pojedynczych utworach. Z kolei sami metalowcy mają zwykle zbyt poważny stosunek do muzycznej grządki, jaką im przyszło obrabiać i niespieszno im wyśmiewać swój własny groźny image, smarowane olejem bicepsy i zaangażowane teksty o ucinaniu łbów smokom. Tymczasem muzycy grającej na co dzień całkiem serio metalowej grupy Night Mistress postanowili schować na chwilę powagę do nabitej ćwiekami kieszeni i stworzyli dla swojej formacji prześmiewcze alter ego o wdzięcznej nazwie Nocny Kochanek, umożliwiające im pośmianie się z całej tej heavymetalowej hardości, jakiej też przecież dotąd hołdowali. Efektem tych zabiegów jest świetny debiutancki album „Hewi metal”.

Panowie nie mają zamiaru silić się na subtelności i robią sobie z heavy metalu jaja jak berety, podkreślając na każdym kroku szatańskie połączenie twardzielskiej tematyki tekstów z, powiedzmy łagodnie, „niestarczającymi” umiejętnościami językowymi metalowych tekściarzy.

„Prawą ręką zadaj ból/ lewą ręką zadaj śmierć/ Chyba, że jesteś mańkutem/ to zadaj odwrotnie”, radzi Kochanek w superprzebojowym refrenie otwierającego płytę numeru „Karate” – i w zasadzie od razu wszystko jest jasne. Panowie nie mają zamiaru silić się na żadne subtelności i robią sobie z heavy metalu jaja jak berety, podkreślając na każdym kroku szatańskie połączenie twardzielskiej tematyki tekstów z, powiedzmy łagodnie, „niestarczającymi” umiejętnościami językowymi i tendencją metalowych tekściarzy do poddawania się, jak już tylko uda im się coś ładnie po częstochowsku zrymować (cudnie ilustruje to również inny wers z tego kawałka, w którym dowiadujemy się, że „Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek/ na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek?”). Podobnie jest w żwawym rycerskim duecie „Wielki wojownik” („Elfy i trolle mnie prowadzą/ Nigdy nie cofam się wstecz…”) oraz „Andżeju…” (który powala już mało rozgarniętym zakrzyknięciem na samym wstępie: „Andżeju! Jak ci na imię?”), czy „Diable z piekła”, gdzie bohater ze smutkiem odkrywa, że nie jest mistrzem w urządzaniu czarnych mszy (dumając w finale: „Może zacznę zbierać znaczki/ rzucę swe szatańskie hobby”). Od strony muzycznej największym hiciorem jest tu natomiast przygodowo-fantastyczny, porywający powerowym refrenem „Minerał Fiutta” (gdzie można by jednak bardziej popracować nad tekstem zwrotek), a jedynym numerem, który jakoś nie do końca sprawdza się w roli heavymetalowego skeczu jest balladowy „Zaplątany”, próbujący szokować opowieścią o nadmiernym owłosieniu łonowym pewnej damy; i tu jednak można znaleźć udane wersy („Odstawiłem wódę na jeden dzień/ bo tak pragnąłem cię”), a dodatkowy respekt należy się wokaliście za pełną boleści stylizację na Felicjana Andrzejczaka.

Jeśli więc pasuje Wam stylistyka, w jakiej wycina swoje numery Nocny Kochanek – bo albo kochacie heavy metal i macie zdrowy dystans do jego barwnej otoczki, albo po prostu lubicie się zdrowo z niego pośmiać – to nie przegapcie ani tego albumu, ani koncertów grupy. Zdaje się, że chłopaki objeżdżają właśnie kraj.

Wynonna-Earp
Poprzedni

Wynonna Earp - z coltem na demony [recenzja]

boss monster
Następny

Boss Monster - retro karcianka o obronie przed Dobrem [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz