Muzyka 

Incarnate – Killswitch Engage jak wino [recenzja]

Killswitch Engage to dla fanów metalcore zespół szczególny. Kiedy szesnaście lat temu panowie debiutowali ze swoim pierwszym albumem, mało kto zdawał sobie sprawę, że właśnie stał się świadkiem narodzin nowego kierunku w ciężkim graniu. Teraz ojcowie metalcore’a wracają na scenę po raz siódmy – tylko czy nadal mają w sobie to „coś”, za co pokochały ich miliony?
Wzajemną chemię wśród członków zespołu czuje się na nowym krążku z każdym kawałkiem.

KsE ma szczęście do frontmanów. Rzecz to naprawdę niebywała, by gość zastępujący macierzystego wokalistę wpasował się do zespołu tak dobrze by przez wielu fanów być uznawanym za jedynego właściwego. Howard Jones w ciągu dziewięciu lat swojej przygody z Killswitchami zrobił jednak co trzeba – i nowy/stary Jesse Leach wskakując w buty poprzednika, zadania wcale łatwego nie miał. O ile na „Disarm the Descent” wyszło całkiem nieźle (w końcu nominacja do Grammy za „In Due Time” to osiągnięcie nie w kij dmuchał), tak „Incarnate” jest już całkowicie jego – i pokazuje jeszcze dobitniej, że między dwoma panami należy postawić znak równości. Rzecz jasna, stylistyka to zupełnie inna, ale charyzmy i umiejętności wokalnych Leachowi odmówić nie sposób.

Już od rozpoczynającego album „Alone I Stand” czuć, że to właśnie Leach jest sercem i duszą nowego nagrania. Niezależnie od tego, czy wysłuchiwać będziemy screamów, jak w singlowym „Hate By Design” czy czystych, melancholijnych wokaliz na wzór centralnej części „It Falls On Me” w jego głosie słychać niezrównaną wręcz pasję i przede wszystkim – emocje. Fajnie album wypada też w warstwie tekstowej, jak choćby w moim osobistym faworycie, „Just Let Go” muzycznie podlanym nieco sosem z „My Curse”. Słowa tego kawałka to idealne wręcz pole do indywidualnej interpretacji na potrzeby słuchaczy.

Nie tylko Leachem jednak „Incarnate” stoi, bo i pozostała czwórka dżentelmenów wykonuje tu kawał równie dobrej roboty. Panowie grają ze sobą co najmniej od dekady i znają się jak łyse konie, co w czasach, kiedy w ciągu kilku miesięcy z oryginalnych składów potrafi się ostać jeden człowiek, stanowi prawdziwą rzadkość. Wzajemną chemię wśród członków zespołu czuje się na nowym krążku z każdym kawałkiem, a że Adam Dutkiewicz to nie tylko świetny gitarzysta ale i utalentowany producent, mięsiste riffy czy momentami karkołomne perkusyjne partie Justina Foley’a komponują się wokalem w jedną całość i brzmią tutaj naprawdę wyśmienicie.

Przy całym tym zamieszaniu, jest zdecydowanie bardziej melodyjnie (co nie znaczy, że lżej) niż na poprzedniej płycie. Nie sposób też nie odnieść wrażenia, że piątka z Massachusets gra zauważalnie szybciej niż kiedyś. Do thrashowych brzmień wciąż co prawda trochę brakuje, jednak cel wędrówki został obrany i wygląda na to, że weterani metalcore’a jeszcze niejedno do powiedzenia na „ciężkiej” scenie będą mieli.

Choć „Incarnate” nie można nazwać rzeczą rewolucyjną, to nadal stare, dobre jak lampka wytrawnego wina, a zarazem wciąż ewoluujące Killswitch Engage. A dodatkowo, w przeciwieństwie do wielu młodszych kolegów po fachu, we właściwym kierunku.

No i przy okazji – Mike D’Antonio znów odwalił kawał świetnej roboty z projektem okładki.

house-of-cards_garance-dore_39
Poprzedni

Czwarty sezon "House of Cards", czyli czego pragnie Claire Underwood?

gorace krzesla
Następny

Gorące krzesła - niezły kryminał z falstartem [recenzja]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz