Muzyka 

Miley Cyrus & Her Dead Petz – psychodeliczna Hannah Montana [recenzja]

Takiej płyty po byłej gwiazdce Disneya nie spodziewał się nikt. Zamiast ckliwego popu i łatwych przebojów dla mas, dziewięćdziesiąt minut psychodelii i piosenek o byłych kochankach i martwych zwierzętach.

 

Ósmego września lotem koszącym przez wszystkie plotkarskie portale internetowe przeleciała najważniejsza informacja tej jesieni – Miley Cyrus rzuciła dziewczynę i znów jest gotowa spotykać się z chłopakami. Wstrząsające. Informacja o tym, że tydzień wcześniej wydała nowy album na plotkarskie portale się nie załapała. I zresztą nie mogła. Miley Cyrus bowiem wydając piąty  krążek „Miley Cyrus & Her Dead Petz” otwarcie zakpiła na nim tak z tabloidów, współczesnego kultu celebrytów, jak i siebie samej. A tego po byłej dziecięcej gwiazdce Disneya nie spodziewał się nikt. Podobnie zresztą jak nikt nie spodziewał się dziewięćdziesięciominutowej psychodelicznej płyty, będącej zaprzeczeniem wszystkiego z czym kojarzy się Cyrus.

„Miley Cyrus and Her Dead Petz” zaskakuje tytułem. Wielbiciele plotek zapewne pamiętają jak aktorka i piosenkarka opowiadała w wywiadach o swojej rodzinnej tragedii – kojoty pożarły jej pieska Floyda. No więc mamy tu i opowieść o Floydzie i historie o rybkach (czyli tytułowych martwych zwierzaczkach) a poza tym dziwaczne historie o UFO, narkotycznych wizjach i byłych romansach (z chłopakami i dziewczynami). Wszystko to opowiedziane w oleistym dźwiękowym psycho-sosie, za który odpowiada legenda amerykańskiej psychodelii Wayne Coyone i jego grupa The Flaming Lips oraz masa gości z Ariel Pink i Big Seanem na czele.

Cyrus szokuje, ale i dobitnie udowadnia, nie tylko że dwudziestodwuletnia artystka ma na siebie pomysł, ale przede wszystkim uwiera ją narzucony przez Disneya wizerunek słodkiej dziewczynki z serialu dla dzieci 

Nowy krążek Cyrus spolaryzował muzycznych dziennikarzy. Mniej więcej połowa z nich uznała, że jest to nikomu niepotrzebny eksperyment, na który zdecydowała się bogata gwiazda, albowiem może więcej niż inni i nikt jej niczego nie zabroni. Druga połowa uznała „Dead Petz” za intrygujące wyzwanie rzucone współczesnej popkulturze. I po wysłuchaniu tego krążka coraz mocniej zwracam się ku tej grupie. W czasach kiedy listami przebojów rządzą proste piosenki, a menagerowie gwiazd dbają o to aby  wizerunek ich podopiecznych był programowo nijaki (czyli atrakcyjny dla mas) zachowanie Cyrus szokuje, ale i dobitnie udowadnia, nie tylko że dwudziestodwuletnia artystka ma na siebie pomysł, ale przede wszystkim uwiera ją narzucony przez Disneya wizerunek słodkiej dziewczynki z serialu dla dzieci.

Takie „Tiger Dreams” nagrane z Ariel Pinkiem jest po prostu śliczne. Od „Evil Is But a Shadow” trudno się uwolnić, a „Karen Don’t Be Sad” to świetna psychodeliczna ballada. Problem „Dead Petz” to niestety czas trwania albumu. Dziewięćdziesiąt minut to po prostu za dużo. Dobre piosenki giną w natłoku nijakich, a płyta z intrygującej zamienia się w nużącą. Ale w sumie na to jest lekarstwo. Po prostu trzeba po swojemu wyciąć z niej to co nie pasuje. Kiedy skrócimy ją gdzieś o połowę okazuje się, że „Dead Petz” to przykład bardzo ciekawego starcia plastikowej gwiazdki z artyzmem. Tym ciekawszego, że plastik szybko topnieje a artyzm zwycięża. Tak czy siak – jeśli Cyrus wyda jeszcze jeden album z Flaming Lips wysłucham go z radością.

UIP
Poprzedni

Everest 3D - Widokówka z mroźnego piekła [recenzja] [film] [dramat]

CD Project RED
Następny

Wiedźmin, skuteczny ambasador Polski na świecie [wywiad]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

1 Comment

  1. ddd
    2015-09-15 at 21:21 — Odpowiedz

    Album jest po prostu wspaniały. Miley powiedziała żeby raz wysłuchać całego zgłębić się w tekst bo to ciekawa historia, a potem wybrać swoje ulubione utwory i po prostu słuchać 😀

Dodaj komentarz