Muzyka 

Niezatapialny – Polpop w natarciu! [recenzja]

Czy polski pop rock koniecznie musi być pretensjonalny, przesłodzony albo do bólu wtórny? Toruńska grupa Manchester po raz kolejny dowodzi, że nie: taką muzykę można też grać bez zadęcia, na luzie, nie epatując słuchacza dramatycznymi, rozdzierającymi serce tekstami, które mógłby nabazgrać w brudnopisie nieszczęśliwie zakochany licealista.

„Niezatapialny” to już trzeci krążek Manchesteru – ekipy, która gra od jedenastu lat i dorobiła się wielu świetnych numerów, ale na prawdziwy medialny sukces wciąż jeszcze czeka. Być może uda się tym razem, bo ich najnowsze dzieło – skomponowane przez gitarzystę Sławka Załeńskiego, z tekstami wokalisty Maćka Tachera – to garść pomysłowych, energetyzujących kawałków, których znakomicie słucha się przy porannej kawie i które powinny bezbłędnie przełożyć się na wersje live.

Garść pomysłowych, energetyzujących kawałków, których znakomicie słucha się przy porannej kawie i które powinny bezbłędnie przełożyć się na wersje live.

Jak deklarują sami członkowie Manchesteru, ich zespół nie gra dla jakiejś określonej grupy słuchaczy, ale dla „wszystkich, którzy posiadają organ słuchu”. Może i tak, ale chyba szczególnie mocno pokochają „Niezatapialnego” ci, którym po drodze ze starym, dobrym Britpopem – przy czym nie chodzi bynajmniej o jakąś bezczelną zrzynkę z Oasis czy Blur, ale o zdrową, twórczą inspirację stylem grania z Wysp. Najlepiej słychać to w otwierającym album numerze tytułowym, ale dziewięć pozostałych utworów też nosi jakieś mniej lub bardziej wyraźne znamiona brytyjskich przebojów z pierwszej połowy lat 90. I bardzo dobrze – to w końcu stylistyka, która daje muzykom całkiem sporo swobody, nie wymusza kompozytorskiej monotonii. Dzięki temu mamy tu i skoczną, wyluzowaną „Miłość we Wrocławiu”, i poważniejszą w wymowie ilustrację tematu związków międzyludzkich w „Za mało”, i dziarskie, zabawowe „Urodziny”, i nawet najmniej typową dla dotychczasowej twórczości grupy, nadzwyczaj żwawą i optymistyczną „Turcję”. Co prawda w materiałach promocyjnych muzycy zarzekają się, że nie ma tu ani jednej „ckliwej ballady”, ale finałowe „Ślady twoich stóp” powinny zaspokoić potrzeby wszystkich, którzy lubią jak rockmeni nie ukrywają swojej wrażliwości i śpiewają „z uczuciem”.

Materiał na „Niezatapialnego” powstawał przez kilka lat, w związku z czym fani zespołu mogli wcześniej usłyszeć jego fragmenty zarówno w internecie (prezentowany poniżej utwór „Zapominanie”), jak i na żywo („Tlen i H2o”, „Tatuaż z Marilyn Monroe”). Płyta nie sprawia jednak wrażenia bezładnej zbieraniny przebojów z całkowicie innych parafii – to zbiór różnorodnych, ale bardzo dobrze się ze sobą zgrywających numerów, które przez wszystkie te lata dopieszczono kompozycyjnie i opatrzono naprawdę niezłymi tekstami, w barwny i niejednokrotnie zabawny sposób odnoszącymi się do naszej rzeczywistości. Tak się powinno grać przyjaznego radiu rocka – i tak grają go dobre kapele w lepszym, większym świecie; u nas Manchester to wciąż wyjątek od reguły – słuchajmy więc i uczmy się od chłopaków jak to należy robić.

Premiera nowego albumu grupy Manchester odbędzie się na scenie Hard Rock Pubu Pamela w sobotę 18 marca 2017 (godzina 19:00, wstęp wolny).

BBC
Poprzedni

Ile kosztuje książka, czyli po co komu jednolita cena książki?

Cenega
Następny

Resident Evil VII - nowe szaty króla growych horrorów [recenzja]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz