Muzyka 

Prisoner – gitary i złamane serca [recenzja]

Lubicie zagłębiać się w cudze traumy? Lubicie przyglądać się z bezpiecznego dystansu cudzemu cierpieniu? Jeśli tak to Ryan Adams właśnie wydał dla was album. „Prisoner” to bolesna, ale i piękna wiwisekcja rozpadu małżeństwa.

Historia muzyki (i sztuki w ogóle) udowadniała już nie raz, że złamane serce i rozpad związku to idealne paliwo dla weny. Weźmy dla przykładu takiego Boba Dylana. Kiedy rozstał się z żoną, Sarą nagrał jeden z najpiękniejszych albumów w historii muzyki – „Blood on the Tracks”.  Przywołuję ten album nie przez przypadek. W 2000 roku Adams, tu po rozpadzie swojego zespołu Whiskeytown i rozstaniu z narzeczoną nagrał album „Heartbreaker” – pierwszy solowy krążek i płytę, którą okrzyknięto w Stanach arcydziełem na miarę „Blood on the Tracks” (album wylądował nawet na liście „1001 płyt, które trzeba wysłuchać przed śmiercią”).

Przez następne szesnaście lat Adams wydał czternaście płyt, założył kolejny zespół, rozwiązał go, grał metal i punk oraz ożenił się z piosenkarką i aktorką Mandy Moore. W 2015 para złożyła w sądzie dokumenty rozwodowe. Kilka tygodni później Ryan wszedł do studia nagrać album. Ponieważ zamiłowanie do czystej wódki porzucił jakiś czas, muzyka stała się sposobem na odreagowanie rozwodu i miłosnej porażki. I to słuchać. Bardzo wyraźnie.

Otwierający krążek „Do You Still Love Me?” to sympatyczny z jednej strony pokłon w stronę rocka z lat 80. (ach te echa Foreginera), z drugiej – okrzyk rozpaczy zranionego faceta, który nie potrafi znaleźć sobie miejsca w życiu. Podobnie rzecz ma się z tytułowym „Prisonerem” – rockową opowieścią o byciu niewolnikiem miłości. Potem nastrój się zmienia. Rockowe gitary ustępują akustycznym („Doomsday”, „To Be Without You”, „Haunted House”) ale tematyka już nie. To wciąż opowieści o życiu w domu nawiedzanym przeszłością, bezsennych nocach, gdy oczyma wyobraźni widzi ją z innym… Czasami w tle pobrzmiewają delikatne elektroniczne plamy, czasami fortepian, a całość hipnotyzuje swoją szczerością. Bo ten album to emocjonalny ekshibicjonizm. Wyznanie mężczyzny, któremu życie wymknęło się spod kontroli. Piękne, zróżnicowane brzmieniowo i dalekie od banału.

 

 

kresek
Poprzedni

Kresek, Bartek i całkiem zwyczajny początek - szara i baśniowa codzienność [recenzja]

komiksowy waraton 9
Następny

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #9

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz