Muzyka 

Proceder

Ostatnia płyta TSA wraca na rynek po jedenastu latach od premiery: ładnie wydana choć pozbawiona jakichkolwiek bonusów. Jeśli ją wcześniej przegapiliście, na pewno warto teraz  uzupełnić lukę na półce z krajowym hard rockiem.

Przed premierą „Procederu” obawiano się wielu rzeczy: że zapowiadana płyta będzie za mało przebojowa, za bardzo przebojowa, zbyt łagodna, zbyt staroświecka, zbyt nowoczesna albo po prostu pozbawiona dawnej magii. Tymczasem muzykom udało się osiągnąć znakomitą równowagę pomiędzy tym, co grali na początku działalności, a tym, jak powinni brzmieć w XXI wieku i zapodali nam zbiór jedenastu utworów, z których bije nie tylko energia i świeżość, ale i kompozytorskie doświadczenie zasłużonej pięcioosobowej ekipy. Tej samej, która ponad dwadzieścia lat wcześniej nagrała legendarny debiut zatytułowany „TSA” (w przeciwieństwie do dwóch poprzednich płyt studyjnych TSA, „Proceder” został nagrany przez klasyczny skład: Marek Piekarczyk, Andrzej Nowak, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Marek Kapłon).

Co prawda nie brak na „Procederze” łagodniejszych, balladowych momentów (jak w „To nie jest proste” czy „Liście XX”), ale na szczęście nie można oskarżać członków TSA o to, że postanowili nagrać krążek wyłącznie dla tych, którzy uwielbiają kołysać na koncertach zapalniczkami. Po pierwsze – pod balladami z „Procederu” zawsze czai się diabeł, a po drugie – zdecydowana większość materiału to mocny, żwawy rock: potężnie brzmiący, powalający siłą riffów i nie stroniący od szaleństw (pierwszy przykład z brzegu: piękne, niezrównoważone gitarowe odjazdy w końcówce „Płonę, płonę”). Jasne, bywa też przebojowo – w takich chociażby „Spóźnionych pytaniach” czy numerze tytułowym, który trochę jednak poobijał się na antenie radiowej – ale nigdy nie jest to jakiś nędzny, wysilony kompromis pomiędzy rockiem a popem. Zresztą tekstowo Piekarczyk też nie ułatwia sobie wejścia na listy przebojów, nie przebierając w słowach i częściej niż do tej pory skupiając się na mrocznych stronach życia („Cały świat, ten brudny ściek/ Coraz bardziej wkurwia cię” śpiewa na przykład w „Twojej szansie I”); to zresztą miła, zaskakująca zmiana po mało znaczących, pełnych frywolności tekstach z poprzedniej płyty, „52 dla przyjaciół”.

„Proceder” dowodzi, że jak trzeba, panowie z TSA potrafią zakopać topór wojenny, zejść się po latach w studiu nagraniowym i zarejestrować zestaw numerów, które potem bez wstydu będą mogli grać na koncertach obok swoich największych klasyków. I grają je przecież do dziś – choć może powoli wypadałoby się zastanowić nad odświeżeniem repertuaru za pomocą jakichś nowych kawałków? Może jak muzycy sami posłuchają sobie reedycji „Procederu” i przypomną sobie jak ładnie wyszło im ostatnim razem, zmobilizuje ich do zabrania się za wspólne komponowanie? Oby tak się stało.

Dolna Półka
Poprzedni

Postapo. Antologia [recenzja]

hannibal_2013_tv_series-1920x1080
Następny

Wszystkie oblicza Hannibala L.

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz