Muzyka 

Repentless, metal po przejściach – [recenzja]

Muzycy ze Slayera nie mieli ostatnio łatwego życia. Po wielkiej burzy odszedł perkusista Dave Lombardo. Jakiś czas później zmarł Jeff Hanneman, gitarzysta i główny kompozytor. Na ich miejsce wskoczyli Garry Holt z Exodusu (gitara) oraz pałker Paul Bostaph, błąkający się dotąd między Testamentem a Slayerem właśnie. Jak zmiany odbiły się na nowym krążku?

Zaniepokojeni niezbyt udanymi singlami mogą odetchnąć. Album wita nas ponurym, instrumentalnym intrem, po którym następuje utwór tytułowy.  „Repentless” to taka typowa Slayerowa galopada, w której muzycy ścigają się z samym diabłem. Średnia thrashowa zachowana, a numer wyróżnia się głównie dzięki brutalnemu teledyskowi z udziałem Danny’ego Trejo.

Płyta zaczyna być naprawdę interesująca w okolicach trzeciego utworu – „Take control”, które przeplata rozpędzone patataje z cięższymi, walcowatymi zwolnieniami. Te zaś budują klimat i na swój, slayerowy sposób – wpadają w ucho. Kalifornijski band brzmi w takich chwilach jak  rozpędzający się czołg, którego załoga z radością rusza do boju. Przyjemne tempo utrzymane jest jeszcze na „Vices”, „Cast the first stone”, „When the stillnes comes”, „Chasing death”. To właśnie te utwory stanowią serce albumu. Bijące pewnie i mocno.”Implode” wygląda z kolei jak odpowiedź Slayera na „New world order” Megadeth. Powolny kawałek rozpoczęty wysokimi, melodyjnymi wręcz partiami gitar po chwili jednak przeobraża się w karabin maszynowy częstujący odbiorców kaskadą dźwięków.

Slayer jednak nie zawiódł. Mimo wad, „Repentless” przykuwa uwagę i potrafi nieźle rozbujać

Nowe dzieło Slayera traci impet wraz z ostatnimi utworami. Teoretycznie mocnym akcentem powinno być „Piano Wire”, ostatnia kompozycja, jaką pozostawił po sobie Jeff Hanneman, jeszcze z czasów nagrywania „World Painted Blood”. Niestety, słychać, że utwór nie został dopracowany. „Atrocity Vendor”, „You Against You” i „Pride in Prejudice” to znowuż powrót do dzikiego pędu i typowej thrashowej rąbaniny, którą napędzają pokręcone solówki Kerry’ego Kinga.

Tym, co absolutnie wyróżnia „Repentless” jest rewelacyjne brzmienie – odpowiednio brudne i brutalne, a jednocześnie ostre jak żyleta. Odpowiada za nie producent Terry Date, który kiedyś nadawał blask m.in. płytom Pantery czy Gojiry. Slayer już dawno nie brzmiał tak mocno – jak piła łańcuchowa na wysokich obrotach.

Dorzućmy do tego niezawodny głos Arrayi, który mimo wieku wypluwa z siebie szatańskie wersety z wściekłością godną znacznie młodszych wokalistów. Dorzućmy do tego buntownicze, gniewne teksty poświęcone społeczeństwu i religii. Bostaph gra zdecydowanie prościej niż Dave Lombardo, ale nadrabia podobną energią – jego uderzenia są potężne niczym gromy ciskane przez boga piorunów.

Czego brakuje do pełni szczęścia? Przede wszystkim kompozycyjnej finezji Hannemana. To on odpowiadał za najciekawsze i najbardziej nastrojowe pomysły na takich płytach jak „Seasons in the Abyss” czy „South of Heaven”. Przez nowy krążek chwilami przebija brak głębi, jaką nadawał muzyce zmarły gitarzysta. Kerry King sprawdza się w tej roli zwyczajnie gorzej. Mam nadzieję, dopuści Gary’ego Holta do fotela kompozytora – już nie raz udowodnił, że potrafi pisać ciekawe utwory.

Slayer jednak nie zawiódł. Mimo wad, „Repentless” przykuwa uwagę i potrafi nieźle rozbujać. To porządna, muzyczna rzeźnia. Widać, że nowy skład zespołu potrzebuje jeszcze czasu, żeby się dotrzeć. Już teraz widać jednak, że mają szansę rozkręcić maszynę zniszczenia na nowo.

stany popswiadomosci NY
Poprzedni

Przez Stany POPświadomości - dziennik pokładowy (I)

THE CANADIAN PRESS/HO, CBS Broadcasting Inc.
Następny

6 ulubionych filmów Stephena Kinga

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz