Niezbędnik 

Dallas ’63 – King, fantastyka i romans [recenzja]

Za tydzień swoją premierę będzie miał serial oparty na „Dallas ’63” Stephena Kinga. To dobry moment, aby przypomnieć sobie powieść. Ckliwą, staroświecką ale i niebywale przyjemną.

Ta powieść miała powstać dawno temu. Jeśli wierzyć temu co opowiada Stephen King, to pomysł na „Dallas ’63” przyszedł mu do głowy w 1971 roku. Jeszcze przed wydaniem debiutanckiej „Carrie”. Wówczas powieść miała nosić tytuł „Split Track” i zamiast opowieści o podróży w czasie miała być historyczną opowieścią z elementami fantastyki. Tyle, że wtedy młody pisarz zrezygnował z pisania, bo przerażała go ilość researchu jaki musiałby włożyć w zbadanie wszystkich historii dookoła zamachu na JFK. Poza tym zamach był wówczas dla Amerykanów jeszcze zbyt świeżą raną. Musiało minąć kilka dekad (i powstać kilka teorii spiskowych), aby King zasiadł do porzuconego pomysłu.

„Dallas ’63” ukazało się dwa lata po „Pod kopułą” – powieścią, którą także powstała na bazie porzuconego w latach 70. pomysłu. Obie te powieści łączy też gatunek. Otóż nie są one horrorami, a fantastyką. King nieczęsto po nią sięga. Fantasy? Owszem, cały cykl. Horror? Wiemy doskonale. Powieść psychologiczna, thriller, kryminał, postapokalipsa  – tak. Ale z fantastyką romansował niebywale rzadko. Pierwsze były „Stukostrachy”, które nawet King uznaje za jedną ze swoich najgorszych książek. Pisał ją w kokainowym i alkoholowym ciągu. Fabuła rwała mu się na kawałki i gdyby nie redaktor, powieść zapewne nigdy by się nie ukazała.  Tam w sennym amerykańskim miasteczku pewna lokalna pisarka odkrywa, że w lasach zakopany jest statek obcych. Statek, który zaczyna mieć coraz większy wpływ na poczynania mieszkańców. Potem był „Łowca snów” – kolejna wariacja na temat inwazji obcych, tym razem z masą armii w tle, telepatami i toną obrzydliwości. To także była nieudana powieść. Pisana tuż po wypadku, ręcznie. Dziś jest raczej dowodem na niebywale silną wolę pisarza, niż jego talent. „Pod kopułą” – kolejne senne miasteczko, które tym razem zostaje odcięte od świata przez tytułową kopułę. W finale pojawiają się obcy. Z tych trzech książek, ta jest najlepsza – i warsztatowo, i fabularnie.

Wymieniam powieści fantastyczne Kinga nie przez przypadek. Wszystkie one bowiem swoją konstrukcją świata przywodzą na myśl fantastyczne powieści z lat 50. Nie przez przypadek. King nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do pulpowej literatury tamtego okresu a w jego powieściach fantastycznych widać to najmocniej. Być może przez to, że nigdy tak naprawdę nie odważył się zaszaleć i nagiąć ramy gatunku wypracowane w złotej erze fantastyki. Ma to swój urok. Nie ulega to wątpliwości. Ale też może i być męczące.

W „Dallas ’63” mamy to samo. Tym razem oczywiście nie ma tu obcych, a bohater podróżuje w czasie, ale cała reszta powieści to sentymentalna opowieść utrzymana w niebywale retro stylistyce.  Bohaterem powieści jest pewien współczesny nauczycielu, który dostaje od losu niezwykłą szansę. Ma możliwość cofnięcia się w czasie do 1958. Dlaczego akurat ten rok? Bohater nie ma pojęcia, ale jeśli przeżyje w przeszłości pięć lat będzie mógł uratować prezydenta Kennedy’ego. Motyw zapobiegania zamachu na prezydenta schodzi tu szybko na boczny plan, a King zaczyna snuć tak naprawdę wzruszającą i nieco staroświecką opowieść miłosną. Mężczyzna z przyszłości, poznaje w latach 50. idealną kobietę. Czy ten związek przetrwa? Czy można bezkarnie bawić się przyszłością?

Niestety wnioski jakie wysnuwa King znane są fanom fantastyki od dawna. I chyba to najbardziej w tej książce irytuje. Po raz kolejny mierząc się z fantastyką King postawił na przewidywalność i gatunkowa schematyczność. Jeśli jednak podejdziemy do „Dallas ’63” uzbrojeni w tę wiedzę, to przeczytamy niezwykle sprawną i autentycznie wzruszającą powieść. Dla fanów mistrza dodatkowym smaczkiem będzie tu rozpoznawanie bohaterów i motywów z innych powieści. A pojawiają się tu i postacie z „To” i elementy ze „Martwej strefy” czy „Serca Atlantydów”.  Reasumując wstydu nie ma, wielkiej powieści także. Ale dziewięćset stron rozrywki gwarantowane.

Washington post
Poprzedni

Wspaniałe życie - muzyka do książki

Fox Games
Następny

Owce na wypasie - zabawna strategia dla całej rodziny [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz