Niezbędnik 

Golem – Starszy kuzyn Frankensteina [recenzja]

Zanim Mary Shelley opublikowała w 1818 r. słynnego „Frankensteina”, w czeskiej Pradze od dłuższego czasu siał już postrach potwór, który dziś może się nam kojarzyć z morderczym, pozszywanym z ludzkich szczątków monstrum.

Golem to postać z dawnych legend, która – jak chcą niektórzy – mogła stanowić jedno z głównych źródeł inspiracji dla autorki „Frankensteina”. Miała to być istota ulepiona z gliny na wzór człowieka, ale pozbawiona duszy i niepotrafiąca mówić. Twórcą golema był, według legendy, żydowski mistyk Jehuda Löw ben Bekalel żyjący na przełomie XVI i XVII w. Tchnął on życie w glinianego potwora, aby zapewnić ochronę zamieszkującym w Pradze Żydom, których oskarżano w owym czasie o oddawanie się tajemnym praktykom. Na czole golema rabin wypisał słowo „Emet” (w języku hebrajskim: „prawda”), a wymazanie jego pierwszej litery zamieniało je w „met” („śmierć”), aby w odpowiednim momencie odebrać potworowi życie. Oczywiście różne wersje legendy różniły się pewnymi szczegółami (np. dotyczącymi sposobu ożywiania i unieruchamiania golema), ale w najbardziej znanej z nich, istota najpierw staje w obronie Żydów, a następnie wpada w szał i obraca się przeciwko nim.

Meyrink nie skupia się na wątku buntu monstrum, ale na przedstawieniu skomplikowanych relacji pomiędzy bohaterami, a groza bierze się u niego przede wszystkim z umiejętnie tworzonej atmosfery niesamowitości.

Tę właśnie wersję legendy o potworze z gliny utrwalił austriacki pisarz Gustav Meyrink (wł. Gustav Meyer) w swojej debiutanckiej powieści „Golem” z 1914 r., którą w atrakcyjnym wydaniu wznowiło właśnie wydawnictwo Zysk i S-ka (twarda oprawa, obwoluta, solidne tłumaczenie; można mieć tylko zastrzeżenia co do mdłej ilustracji okładkowej). Meyrink wiele lat życia spędził w Pradze, był więc zaznajomiony ze związanymi z nią legendami i z łatwością mógł uczynić z tego miasta tło dla swojej historii. W związku z tym, że istnieje wiele podobieństw pomiędzy opowieścią o Frankensteinie i legendą o golemie (weźmy chociaż główny wątek obu dzieł: stworzona przez człowieka istota obraca się ostatecznie przeciwko swojemu stwórcy), powieść Meyrinka zwano często „żydowską wersją ‘Frankensteina’”. Jest to jednak cokolwiek niesprawiedliwe. Pomijając już fakt, że praska legenda jest starsza niż utwór Mary Shelley, Meyrink nie skupia się wcale na wątku buntu monstrum, ale na przedstawieniu skomplikowanych relacji między pozostałymi bohaterami, a groza bierze się u niego przede wszystkim z umiejętnie tworzonej atmosfery niesamowitości, nie zaś, jak we „Frankensteinie”, z makabrycznego pomysłu wyjściowego.

W latach późniejszych do historii o golemie odnosili się niejednokrotnie twórcy filmowi, m.in. Paul Wegener w swoim nastrojowym horrorze z 1920 r. (a także dwóch wcześniejszych filmach o tej tematyce) oraz Piotr Szulkin w postapokaliptycznej alegorii z 1979 r. Ciekawie wypadały też liczne wariacje literackie, w tym „Golem z Limehouse” Petera Ackroyda (który wkrótce też ukaże się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka) czy nadzwyczaj mroczna, recenzowana u nas jakiś czas temu „Ektenia” Emila Strzeszewskiego.

kinga głyk rejestracja
Poprzedni

Rejestracja - Debiut 18-latki [recenzja]

Jakub Różalski Dzika Banda 17
Następny

Historia Polski w wersji science fiction [galeria]

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz