Niezbędnik 

Li(f)e – hip hopowy intelektualista [recenzja]

„Li(f)e” Sage’a Francisa powstało po tym jak muzyk opuścił klinikę odwykową. Album ukazał się w tym samym roku, co „Recovery” słynna odwykowa płyta Eminema. Ale to do „Li(f)e” chce się wracać częściej.

Jest biały, łysy i wielki. Waży jakieś 120 kilogramów. Często nosi czarny garnitur, białą koszulę i duże okulary w rogowych oprawkach. Gdyby tak ubrany minął nas na ulicy moglibyśmy wziąć go za wykładowcę uniwersyteckiego lub młodego rabina (zwłaszcza gdy ma brodę). Nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyślałby, że Sage Francis to raper. I to świetny. Choć on sam nie lubi tego określenia. Mówi o sobie, że jest bardziej poetą i performerem niż muzykiem.

Bardzo często wracam do „Li(f)e”. Czwarty krążek Francisa wydany w wytwórni Anti, muzycznym domu Toma Waitsa, Roky Ericsona czy Joe Henry’ego. I trzeba przyznać to to do tych artystów jest na „Li(f)e” bliżej Sage’owi niż choćby do Eminema. Krążek wypełniają kompozycje, w których bluesowe podkłady mieszają się hiphopowymi wokalami, a muzyk wraz z zespołem żongluje nie tylko gatunkami, ale i cytatami. Weźmy choćby takie „I Was Zero” w którym słychać nawiązania do „Everybody Knows” Leonarda Cohena, ale też i dosłowny cytat z „Walk On The Wild Side” Lou Reeda. Hiphopowi artyści nieczęsto sięgają po takie inspiracje. Równie rzadko potrafią opowiadać o dojrzewaniu i życiu na amerykańskich przedmieściach w tak literacki sposób jak czyni to Francis. A tak jest w promującym album singlu  „The Best of Times” – który spokojnie mógłby posłużyć za scenariusz do serialu w stylu „Cudowne lata”. Z kolei „Little Houdini” w którym folk miesza się z rockiem i rapem Francis nawiązuje do prozy noblisty Johna Steinbecka.

Na „Li(f)e” wśród zaproszonych gości pojawiają się Yann Tiersen, zespół Calexico czy zmarły Mark Linkous. Co zabawne – podczas kiedy wszyscy myśleli, iż dzięki temu albumowi Francis stanie się powszechnie znany, muzyk zaskoczył. Tuż po premierze krążka na swojej stronie internetowej ogłosił, iż żegna się nim ze światem muzyki, a promocyjna trasa po świecie  LI(F)E On The Road zamyka jego karierę. Po jej zakończeniu miał zająć się prowadzeniem antykorporacyjnej strony internetowej KnowMore.org, oraz pisaniem wierszy. Prorocze okazały się jednak słowa jego mentora Chucka D: „Sage jest młody i z rzucani kariery wyrośnie. Nie pamiętam ile razy obiecywałem, że mój kolejny krążek będzie ostatnim i nigdy nie był”. Francis powrócił w 2014 ze świetnym albumem „Copper Gone”. W tym roku kończy czterdzieści lat. Coś czuję, że niebawem podsumuje kolejny rozdział w życiu płytą.

Replika
Poprzedni

Rozmowa z botem [patronat]

Agora
Następny

Dziady [fragment]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz