Niezbędnik 

Odwet Oceanu – rasowy thriller science fiction [recenzja]

Niewiele jest takich książek. Ponad dziewięćset pięćdziesiąt stron, twarda oprawa – rozmiary tej przysłowiowej „cegiełki” mogą odrzucić nawet co bardziej wprawionych w czytelnicze wojaże.

Poznamy tu historię rdzennych ludów Kanady, program SETI, a także wiele przemyśleń na temat wojskowości, ekologii, czy nawet rozważań nad istotą inteligencji gatunków.

Bestseller z 2004 roku i zarazem koronna pozycja w literackim CV Franka Schätzinga, w swym pomyśle wyjściowym bardzo przypomina dzieła Michaela Crichtona. „Odwet Oceanu” podobnie jak słynny „Park Jurajski”, to rasowy thriller science fiction. Tutaj również staniemy ramię w ramię z zespołem naukowców, próbujących znaleźć sposób na powstrzymanie zemsty matki natury za nieopatrzne działania człowieka. O co więc chodzi w tym przypadku?

Historia zaczyna się tyleż tajemniczo, co – w porównaniu do dalszych wydarzeń – niewinnie. Oto na morzu bez śladu ginie peruwiański rybak. Wydarzenie pozostaje niezauważone w skali świata, jednak autor poniekąd sugeruje czytelnikowi, że odpowiedzialność za jego śmierć ponosi coś sprzecznego z dotychczasowym działaniem sił natury. Dalej jest tylko gorzej.

Wkrótce u wybrzeży Norwegii eksperci od odwiertów naftowych odkrywają na dnie morskim zagadkowe kolonie robaków, wgryzających się w podtrzymujące płyty tektoniczne złoża hydratów metanu, a wieloryby z niewiadomych powodów jak oszalałe atakują łodzie i frachtowce z pasażerami. W tym samym czasie w restauracjach na całym świecie eksplodują homary, rozpryskując przy tym nieznane dotychczas, toksyczne substancje.

Oceaniczny ekosystem z jakiegoś powodu zdaje się rozregulowywać, a niezwykła koordynacja i precyzja następujących po sobie wydarzeń powoduje, że naukowcy z całego świata zaczynają się zastanawiać, czy za tym wszystkim nie stoi jakaś ukryta, inteligentna siła.

W poszukiwaniu odpowiedzi, Schätzing zabierze nas w podróż dookoła świata, od wybrzeży Norwegii po piaszczyste australijskie plaże. Poznamy tu historię rdzennych ludów Kanady, program SETI, a także wiele przemyśleń na temat wojskowości, ekologii (a co za tym idzie kierunku rozwoju naszej cywilizacji), czy nawet rozważań nad istotą inteligencji gatunków.

Jest tego znacznie więcej i nie ma co ukrywać – szczególnie z początku, mnogość wątków zaprezentowanych przez Niemca może wręcz przytłoczyć, zwłaszcza że każdy z nich jest dopracowany do najmniejszych szczegółów. Gołym okiem widać, jak wiele czasu Niemiec poświęcił na wiarygodny research przy tworzeniu powieści i już choćby za to, należą się gromkie brawa.

To jednak wciąż tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o zalety powieści.

Siłą „Odwetu Oceanu” są również niezwykle sugestywne, plastyczne opisy. Nurkując wraz z bohaterami pośród głębin oceanu, czujemy napierające zewsząd ciśnienie milionów ton wody i odruchowo wstrzymujemy oddech, a kiedy stajemy naprzeciw przesłaniającej słońce fali tsunami, odczuwamy ten atawistyczny lęk przed potęgą sił natury. Należy przy tym nadmienić, że pomimo urzeczywistniającego fabułę bogactwa naukowej terminologii i technicznych szczegółów, Schätzing nie popada szczęśliwie w przesadne gawędziarstwo, a jego styl pozostaje jasny i zrozumiały, pozwalając czytelnikowi swobodnie płynąć przez kolejne strony wraz z opisywanymi wydarzeniami.

Na kolejne słowa uznania zasługują przewijające sie na stronicach powieści postaci. Wszyscy bohaterowie są tu nieodmiennie interesujący, a co ważniejsze, zachowują się, jak na specjalistów w swoich dziedzinach przystało. Tu nie ma miejsca na głupkowate „rozdzielmy się” w obliczu zagrożenia. Z każdą stroną czuć, że autor wykreował zespół wyszkolonych, zdroworozsądkowych ludzi, którzy zmagają się z czymś przekraczającym zdolności pojmowania.

Całą historię poznajemy z kilku (jeśli nie kilkunastu) perspektyw. Mimo olbrzymiej objętości powieści, wszystkie wątki splatają się ze sobą zaskakująco sprawnie, nie pozostawiając miejsca na niedopowiedzenia, a odpowiednio przyspieszając i zwalniając akcję. Słowem, nie ma tu miejsca na nudę. No, może oprócz ostatnich kilkudziesięciu stron, które zamieniają się nieco w filozoficzny wywód autora na temat kondycji naszej planety.

„Odwet Oceanu” przez długi czas po premierze nie schodził z list bestsellerów. W samych tylko Niemczech sprzedaż sięgnęła ponad dwóch milionów egzemplarzy. Trudno się temu dziwić. Schätzing stworzył bowiem oszałamiającą rozmachem, wielowątkową powieść, a zarazem  jeden z tych nielicznych przypadków, w których po odłożeniu lektury czuje się autentyczny żal, że to już koniec.

Pozycja absolutnie obowiązkowa, w szczególności dla miłośników thrillerów z dużą dawką nauki i odrobiną fantastyki.

Egmont
Poprzedni

Star Wars Komiks #1/2015: Skywalker atakuje - powrót do korzeni [recenzja]

Starz
Następny

5 nowych seriali na Halloween 2015 [ranking]

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę.

Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

2 Comments

  1. 2015-11-02 at 08:08 — Odpowiedz

    Gdzie kupić? :(

  2. 2015-11-02 at 17:36 — Odpowiedz

    Jeśli chodzi o papier, to już chyba tylko używki na allegro wchodzą w grę…

Dodaj komentarz