Patronaty 

Na końcu wchodzą ninja [patronat]

Sasza Hady

Powieść współscenarzystki gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”

Warszawa, koniec listopada 2013 roku. Powoli zbliżają się Święta, ale w studio Nasty Oranges nie czuć bożonarodzeniowej atmosfery – cały zespół gorączkowo pracuje nad czwartą częścią popularnej gry fabularnej o kanadyjskim traperze. Powodzenie projektu wisi na włosku, odkąd w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął szef projektu Jasiek Ritmeijer, a wraz z nim najnowsza wersja scenariusza gry. Tymczasem wydaje się, że jedyną osobą starającą się go odnaleźć, jest Marcin Stawecki, nowy producent, który dotąd nie miał nic wspólnego z branżą gier i nawet nie domyśla się, co go czeka. Biurowe intrygi, zarwane noce, tajemnicze wiadomości układane z klocków LEGO, brawurowa ucieczka przed policją, pocałunek z Harley Quinn – to tylko niektóre z atrakcji, jakie zafundują mu nowi współpracownicy, zanim zorientuje się, o co tu tak naprawdę chodzi. A wtedy będzie już za późno, żeby się wycofać.

Na końcu wchodzą ninja to napisana z pasją, ciepła i ironiczna powieść przybliżająca czytelnikom świat polskich twórców gier. To książka o rodzącej się fascynacji i cenie, jaką trzeba zapłacić za oddanie się pasji tworzenia. A także o tym, po czym poznać prawdziwego fana Wiedźmina, dlaczego nie należy romansować z duchami i co to jest wyścig pajaców.


Wydawca: Soda Studio

Data premiery: 25 listopada 2015

Liczba stron: 520

Cena: 36 zł


O autorce: Sasza Hady (Aleksandra Motyka) – autorka kryminałów o prywatnym detektywie Alfredzie Bendelinie („Morderstwo na mokradłach”, „Trup z Nottingham”). Fanka klasyczych animacji Studia Ghibli, „Dr Who” i Terry’ego Pratchetta. Jej przygoda z gamedevem rozpoczęła się w 2013 roku, kiedy dołączyła do zespołu scenarzystów pracujących nad fabułą i dialogami do „Wiedźmina 3. Dziki Gon”. Teraz nie wyobraża sobie życia bez gier i energicznie nadrabia stracone lata. Poza „Wiedźminem” najbardziej lubi „BioShocka” i „The Wolf Among Us”.

Z wykształcenia jest edytorką (UJ) i wcześniej pracowała jako kierowniczka redakcji w małym krakowskim wydawnictwie. Ma słabość do angielskich kryminałów, ale lubi próbować nowych rzeczy – i stąd pomysł na powieść obyczajową o polskich twórcach gier. „Na końcu wchodzą ninja” początkowo miało być krótkim opowiadaniem, ale nieoczekiwanie się rozrosło, wykształciło nowe wątki i przejęło kontrolę nad życiem autorki.

Imperial
Poprzedni

Mr. Holmes - rozliczenie z przeszłością [recenzja]

XL Recordings/Sonic
Następny

25 - Adele i pop z duszą [recenzja]

REDAKCJA

REDAKCJA

Brak komentarzy

Dodaj komentarz