The Salesman and The Shark, Sean Rowe, Anti Sonic
15 Mar 2013

The Salesman and The Shark

The Salesman and The Shark, Sean Rowe, Anti/Sonic Szanowni rodzice zanim zaczniecie puszczać swoim dzieciom słynną pieśń „Eye of the Tiger” pochodzącą ze słynnego filmu „Rocky III” przyjrzyjcie się zdjęciu pana, który nagrał tę płytę. Sean Rowe miał siedem lat, kiedy usłyszał pierwszy raz ów song i pod jego wpływem postanowił zostać muzykiem. Jeśli zatem nie chcecie, aby wasze pociechy wyrosły na ponurych brodaczy, lepiej nie puszczajcie im „Eye…”. Chociaż z drugiej strony, jeśli miałyby wyrosnąć na tak zdolnego ponuraka jak Rowe to dlaczego nie! „The Salesman and The Shark” to jego trzecia płyta a każdy fan Toma Waitsa, Leonarda Cohena i Nicka Cave’a powinien w tej chwili biec do

Robert Ziębiński 0
Sugaring Season, Beth Orton, Anti Sonic
15 Mar 2013

Sugaring Season

Sugaring Season, Beth Orton, Anti/Sonic Sześć lat milczenia. Takich rzeczy kobieta nigdy nie powinna robić mężczyźnie. A już na pewno nie zakochanemu mężczyźnie. Nawet jeśli nie wie, że ów się w niej kocha. Takie zachowanie jest po prostu nieludzkie. Ale do rzeczy. Beth Orton uwielbiam odkąd usłyszałem płytę „Trailer Park”, a było to jakieś piętnaście lat temu. Wtedy o jej muzyce pisano „folktronica”, a krytycy chwalili artystkę za umiejętne połączenie folku i elektroniki. Lata płynęły, prąd drożał,  a Beth Orton coraz częściej zapominała o elektronicznych wkrętach skłaniając się ku czystemu folkowi. „Sugaring Season” jej najnowszy album, jest absolutnym dowodem na to, ze czasy „folktroniki” artystka ma już definitywnie za sobą.

Robert Ziębiński 0
Be the Void, Dr Dog
15 Mar 2013

Be the Void

Be the Void, Dr Dog, Anti/Sonic Nie wiem, jakim cudem ta płyta mi umknęła. Po prostu nie zauważyłem, kiedy wyszła, a przecież Dr Doga lubię i to nawet bardzo. Dla niewtajemniczonych to grupa z Pensylwanii, która cieszy dość sporą popularnością w Stanach (i mniejszą w Europie). „Be the Void” to już siódma płyta i zawiera to, co w Drze Dogu jest najlepsze – radosną energię i masę skocznych piosenek, w których słychać silne echa psychodelicznego rocka rodem z lat 60. Tak jest – Dr Dog prochu nie wymyśla. Od lat gra muzykę niezwykle silnie zakorzenioną w beatlesowskich melodiach, dźwiękach pożyczonych od Kinksów, Traffic, czy Small Faces. Oczywiście wszystko to przemieszane

Robert Ziębiński 0