17 Paź 2013

Pięciu amantów kina

Przy okazji premiery filmu „Maczeta zabija” postanowiliśmy ustalić czołówkę największych przystojniaków kina. Ale takich à rebours. Czyli na odwyrtkę. Oto pierwsza piątka (z uzasadnieniem):   Danny Trejo – za wdzięk i  bezpretensjonalność oraz za niekorzystanie z kremów przeciwzmarszczkowych     Ron Perlman –  za naturalność, dzięki której może zagrać upiora bądź neandertalczyka bez charakteryzacji     Richard Kiel vel Buźka – za ciałokształ i prawidłowy zgryz     Tom Waits – za nic, ale go lubimy, no i piękny nie jest     Steve Buscemi – za to, że jakiś taki jest…   Czekamy na Wasze propozycje  

Lech Kurpiewski 0