bk2-ant
16 Lis 2016

Brutalnie krótko (2) – To nie jest thrash dla wściekłych ludzi

Mamy dobry rok dla thrash metalu: jakiś czas temu nowe krążki wydały dwie grupy ze słynnej „Wielkiej Thrashowej Czwórki” – Anthrax i Megadeth – plus parę innych formacji od dawna tę czwórkę goniących (jak choćby Metal Church, Flotsam and Jetsam, Destruction czy Sodom), a w ostatnich tygodniach przebudziły się takie legendy gatunku jak Testament, Suicidal Tendencies i – przede wszystkim – drzemiąca już od długich ośmiu lat największa gwiazda thrashu: Metallica. A co najważniejsze, wszystkie wymienione wyżej kapele, z Metalliką włącznie, nagrały albumy, których nie muszą się wstydzić – może nie od razu najlepsze w karierze, ale bardzo solidne i konsekwentnie wypinające się na jakieś odważniejsze eksperymentowanie z nowoczesnymi brzmieniami , a za to hołdujące stylowi grania sprzed lat. Choć ci, co lubią jęczeć, że „Meta skończyła się na ‘Kill’em All’” i teraz będą mieć używanie – bo ich bohaterowie z dzieciństwa nauczyli się już niestety porządniej śpiewać, grać i wyglądać, a przecież thrash metal powinien być muzą wydrapywaną z bebechów przez bandę obdartych i jadących na permanentnym wkurwie chłystków z sąsiedztwa.

Bartek Paszylk 0