stonesblueandlonesome 75%
02 Gru 2016

Blue and Lonesome – Stonesi wracają do źródeł [recenzja]

Pierwszy od jedenastu lat studyjny album Rolling Stonesów. I zarazem pierwszy album od dekad wypełniony tylko cudzymi kompozycjami. Bo „Blue and Lonesome” to powrót do klasycznego bluesa. Czyli powrót do korzeni.

Robert Ziębiński 0
PAX AM 90%
22 Wrz 2015

1989 – czyli Taylor Swift naga i piękna [recenzja]

O tym, że Ryan Adams ma niezwykły słuch do cudzych piosenek nikt nie musiał mnie przekonywać. Od czasu wydania przez niego przeróbki „Brown Sugar” Rolling Stonesów wyglądam każdego coveru jaki nagrywa.

Robert Ziębiński 1
Acid Drinkers
24 Lip 2014

10 najdziwniejszych metalowych przeróbek

Nikt się specjalnie nie dziwi kiedy młodzi metalowi muzycy składają hołd swoim duchowym mistrzom i przerabiają po swojemu klasyczne numery takiego Iron Maiden, Judas Priest czy Metalliki. Ale co jeśli zamarzy im się stworzenie metalowej wersji przeboju Britney Spears albo ABBY? Czy też, jak to ma miejsce na najnowszej płycie Steel Prophet, porwą się na utwór w rodzaju „Bohemian Rhapsody” Queen, którego przecież nie da się zagrać i zaśpiewać lepiej niż w oryginale? Sprawdźmy…   Steel Prophet „Bohemian Rhapsody” (cover utworu Queen)     Wokalista Rick Mythiasin robi wszystko, by jak najdokładniej podrobić tu sposób śpiewania Freddy’ego Mercury’ego, a gitarzysta Steve Kachinsky bardzo stara się grać jak Brian May. I

Bartek Paszylk 0
Vagrant 75%
11 Wrz 2013

Imitations – Lanegan w krainie miodu [recenzja]

  „Imitations” to drugi po „I’ll Take Care of You” (z 1999 roku) krążek Lanegana składający się w całości z przeróbek cudzych utworów. O ile jednak poprzedni album zanurzony był po uszy w brzmieniach z którymi Lanegan zawsze się kojarzy (duszny, mroczny blues i takie tam), tak tu czeka was nie lada niespodzianka. Dlaczego? Choćby z tego prostego powodu, że „Imitations” to płyta… popowa… Tyle że jest to pop rodem z lat 50. ubiegłego wieku, któremu bliżej do aranżacji, jakie znamy z piosenek Deana Martina czy Perry’ego Como. To znaczy, że dużo tu smyczków, orkiestrowych aranżacji a o wiele mniej gitar i bluesowego brudu. Co oczywiście wcale nie znaczy, że

Robert Ziębiński 0
Anti/Sonic 75%
15 Mar 2013

Thankful N’ Thoughtful – w krainie coverów [recenzja]

Pierwszy singiel wydała w 1962 roku. Miała wtedy zaledwie 16 lat, a jej piosenkę „My Man – He’s A Lovin’ Man” nuciły całe Stany. Niestety, chociaż koncertowała u boku największych gwiazd soulu (m.in. James Brown, Ben E. King) i udało jej się wypromować jeszcze kilka piosenek nigdy nie została wielką gwiazdą. Prześladował ją jakiś płytowy pech – album, który nagrała w 1972 roku ukazał się dopiero 28 lat później – roku 2000. Debiutowała płytą dopiero w 1982 roku, czyli 20 lat po swoich największych sukcesach. I kiedy już wydawało się, że wszyscy o niej zapomnieli Bettye powróciła. Najpierw ze świetnie przyjętą płytą „I’ve Got My Own Hell To Rise” (2005)

Robert Ziębiński 0