Kino Świat
29 Paź 2015

Je suis Dobermann

Z pewną obawą wracam do filmów sprzed lat – filmów, które w danym momencie odcisnęły niezapomniane, cudowne piętno na moim głodnym wrażeń, młodocianym umyśle. Niektóre bronią się po latach, inne niepotrzebnie odkurzam, psując efekt pierwszego, dziewiczego razu. Największym rozczarowaniem okazują się te obejrzane w dzieciństwie. Nigdy nie zachwycą mnie już (nie przestraszą) tak intensywnie „Gwiezdne wojny”, „Terminator”, „Critters” , „Indiana Jones” czy „Rambo”. Nic, czego doświadczamy za dzieciaka nie odbieramy w dorosłym życiu równie szczerze i głęboko. Natomiast podobna, choć mniej rozległa, przepaść dzieli postrzeganie filmowej rzeczywistości, kiedy obcujemy z nią u progu dojrzałości, a za repetę bierzemy się jako ludziska, o których już nikt, z wyjątkiem emerytów, nie ośmieli

Juliusz Wojciechowicz 1